Obudziłam się o 7:15. Wstałam, wzięłam ciuchy z szafy i ruszyłam do łazienki. Po wykonaniu porannej toalety, ubrałam się w niebieskie dżinsy ze specjalnymi dziurami na udach i kolanach, do tego dobrałam białą bluzkę ze słodką brązową małpką z niebieską kokardką, a także szaro- niebieską bejsbolówkę z kapturem. Ubrałam szare trampki do kostki i już miałam wychodzić z pokoju, gdy przypomniałam sobie że na moim łóżku śpi ponad dwumetrowy blondyn.
-Heej. Wstawaj.- powiedziałam.
Nic nie powiedział tylko przekręcił się z brzuchu na plecy. Usiadłam okrakiem na jego brzuchu i zaczęłam go słodko całować.
-Noo..takie pobudki to ja lubię.-wymruszał.
Wstał i poszedł do łazienki a ja pościeliłam łóżko. Gdy wrócił ruszyliśmy razem w stronę stołówki. Przywitaliśmy się z naszymi przyjaciółmi i zaczęliśmy jeść. Sądzę że moja paczka szybko przyzwyczaiła się do Sebastiana. Teraz każde z nas miało swoją drugą połówkę. Po śniadaniu wszyscy poszliśmy na lekcje.
Kilkanaście godzin później.
Po kolacji wykąpałam się, ubrałam w piżamę i ruszyłam do łóżka. Dziś Sebastian u mnie nie nocował, ponieważ jego współlokator i kolega jest chory. Sebastian powiedział do naszej dyrektorki że może się nim zająć.Zasnęłam szybko.
Byłam w szkole. Chodziłam w nocy po opustoszałych korytarzach. Nagle weszłam do naszej sali gimnastycznej, która jakimś cudem zamieniła się w salę balową. Spojrzałam w dół i ujrzałam na sobie piękną krwistoczerwoną suknię. Do tego miałam czerwone buty na lekkim obcasie. Na środku sali stał jakiś chłopak odwrócony do mnie plecami. Myślałam że to Sebastian więc podbiegłam do niego. Myliłam się. Stanęłam twarzą w twarz z jakiś chłopakiem. Był całkowitym przeciwieństwem mojego ukochanego. Miał ostre rysy twarzy i wydatne kości policzkowe. Czarne włosy i oczy pasowały do jego smokingu. Te jego oczy mnie hipnotyzowały. Nie mogłam się ruszyć z miejsca. Nieznajomy podszedł i zaczęliśmy tańczyć walca. Nie mogłam nic na to poradzić. Moje ciało mnie nie słuchało.Coś jakby przyzywało mnie do tego chłopaka.Wirowaliśmy na środku sali wpatrując się w swoje oczy. Nagle podniósł mój nadgarstek do ust i pocałował. Zapiekło, jakby ktoś mi wylał wrzątek w miejscu jego pocałunku.
Wyszeptał mi do ucha dwa słowa które mnie zmroziły: "Sperare improviso"
-Do zobaczenia-rzekł.
Obudziłam się wystraszona i zdyszana. Spojrzałam na swój nadgarstek i zamarłam. W miejscu gdzie pocałował mnie nieznajomy chłopak widniała mała runa, przypominająca gwiazdę w środku której było jedno słowo :Przedwieczna. Zastanawiałam się co to dla mnie oznacza i kim był ten chłopak.?! Spojrzałam na zegarek. 7:40. Jasna cholera. Spóźnię się na zajęcia.!!. Szybko umyłam zęby, założyłam ciuchy i zawiązałam na nadgarstku fioletową bandamkę, by zakryć runę. Nie chciałam żeby ktoś się na razie o tym dowiedział. Chciałam najpierw sama to przemyśleć. wybiegłam z pokoju i skierowałam się w stronę stajni, ponieważ miałam pierwszą lekcję Zajęcia z jazdy konnej. Doszły nam jeszcze cztery przedmioty.Muzyka, zajęcia artystyczne, pisarstwo i aktorstwo. Bardzo podobały mi się te zajęcia. Gdy weszłam do sali, nauczycielka spojrzała na mnie zdziwiona ale nic nie powiedziała. Przywitałam się ze wszystkimi i poszłam do boksu mojego ulubionego konia Afrodyty.
-Cześć piękna.- powiedziałam do niej i wzięłam szczotkę do rąk. Przeczesywałam sierść i grzywę konia. Jakimś cudem to mnie uspokajało.
Po jeździe konnej miałam aktorstwo. W przyszły piątek wystawialiśmy Romea i Julię. Ubóstwiałam tą sztukę.
-Dzień dobry.- przywitałam się z nauczycielem, panem Morellem.
Te zajęcia miałam z Cami i Sebastianem. Siedzieliśmy we trójkę. Właśnie ustaliliśmy że ja mam zagrać Julię a Sebastian Romea, gdy nagle do klasy wpadł jakiś chłopak.Nie widziałam jego twarzy, ponieważ stał do mnie tyłem. Gdy się odwrócił, przypomniał mi się pierwszy dzień Sebastiana w szkole.Nowym chłopakiem okazał się nieznajomy z mojego snu. Gwałtownie zaczerpnęłam powietrza. Sebastian i Cami popatrzyli na mnie z pytającym wyrazem twarzy.
-Nic się nie stało.- powiedziałam do nich szeptem.
-Cześć nazywam się Dominik Morte. Od dziś będę chodził z wami do klasy. -przedstawił się nowo przybyły.
Nie no serio. Jaki koleś ma na nazwisko "śmierć"..? Bez jaj. Po lekcji aktorstwa, poszłam do pielęgniarki żeby si.ę zwolnić z reszty zajęć. Miałam gorączkę i bolał mnie brzuch. Pielęgniarka kazała mi zostać do końca dnia w łóżku.
Leżałam pod ciepłą kołdrą, dopóki nie przyszedł Sebastian.
-Cześć kochanie.-powiedział.
-Hej.
-Jak się czujesz.?
-Całkiem, całkiem- odpowiedziałam.
Położył się koło mnie. Wtuliłam twarz w jego pierś i zasnęłam. Tym razem przyśniły mi się tylko miłe chwile sam na sam z Sebastianem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz