Otworzyłam oczy i przypomniałam sobie wczorajszą noc.Dotknęłam swoich ust. Były lekko nabrzmiałe od wczorajszych pocałunków. Przewróciłam się na drugi bok i spojrzałam na Sebastiana. Wyglądał strasznie słodko kiedy spał. Zmierzwione włosy koloru płynnego złota lekko opadały mu na oczy. Miał lekko otwarte usta. Oddychał równomiernie. Najdelikatniej jak umiałam wyśliznęłam się z jego objęć. Wzięłam z szafy bieliznę, białą koronkową sukienkę i czarny sweterek. Weszłam do łazienki, wzięłam gorący prysznic, wysuszyłam się i ubrałam. Zrobiłam sobie lekki makijaż. Rozpuściłam włosy, wyciągnęłam kamień księżycowy spod sukienki i założyłam kolczyki- srebrne kółeczka z niebieskimi oczkami. Wyszłam na paluszkach z pokoju żeby nie obudzić śpiącego na moim łóżku chłopaka.Skierowałam się w stronę jadalni na śniadanie. Moja paczka już siedziała przy naszym stoliku. Wzięłam sobie musli z jogurtem truskawkowym i usiadłam razem z nimi.
-Cześć- przywitałam się.
-Heeej- powiedzieli wszyscy na raz. Zaczęliśmy się śmiać.
-Gdzie Sebastian .?-spytała Carmen.
-Śpi.
-Skąd wiesz..?-dociekał Simon
-Eeee......ja..ee..- nie wiedziałam co odpowiedzieć.
-Jesteście razem..?-spytała Lexi wybawiając mnie z opresji.
-Tak.- odparłam bez wahania.
To co się między nami wczoraj stało temu dowodziło.Taka odpowiedź najwyraźniej zadowoliła Simon bo przestał dalej pytać.Zjadłam śniadanie i z powrotem poszłam do siebie.
-Już nie śpisz.?- spytałam Sebastiana, widząc że jest już ubrany.
-Niedawno się obudziłem i Ciebie przy mnie nie było.-powiedział z miną skrzywdzonego szczeniaka.
-Byłam na śniadaniu. Ale mogę wynagrodzić swoją krótką nieobecność-powiedziałam i podeszłam do niego.
-Poproszę.
Przysunęłam się do swojego chłopaka. Bardzo blisko. Stanęłam na palcach. Pocałowałam go. Najpierw delikatnie, słodko. Później coraz mocniej, namiętniej. Poczułam się jak w niebie. Sebastian usiadł na podłodze i pociągnął mnie za sobą. Wplótł palce w moje gęste włosy a ja zaczęłam rozpinać jego niebieską koszulę. Rozpinałam już przedostatni guzik, gdy chłopak przerwał pocałunki.
-Później dokończymy. Obiecuję. -powiedział i wstał.
Pomógł mi wstać.Uśmiechnął się łobuzersko, tak jak najbardziej lubiłam i powiedział.:
-Najpierw chciałbym Cię gdzieś zabrać.
Wyszliśmy ze szkoły i skierowaliśmy się w stronę przystanku autobusowego.
-Gdzie jedziemy.?-spytałam gdy usiedliśmy w autobusie.
-Niespodzianka. -powiedział.
Jechaliśmy dwadzieścia pięć minut. Wysiedliśmy w dzielnicy której nie znałam.
Sebastian poprowadził mnie w stronę małych domków jednorodzinnych. Bardzo ciekawiło mnie to dokąd zmierzamy. Później szliśmy w stronę dużego lasu. Wyglądał groźnie i zarazem pięknie. Weszliśmy na małą polankę, na której zobaczyłam rozłożony koc piknikowy i drewniany koszyk. Byłam nieźle zdziwiona.
-Ale..ale co to ..?-spytałam nie wiedząc jak zadać pytanie.
-Oto nasza pierwsza randka, kochanie
Usiedliśmy na pośrodku ślicznej polanki. Rosła na niej lawenda. Sebastian zaczął karmić mnie winogronem. Później leżeliśmy na plecach blisko siebie i spoglądaliśmy w niebo. Nagle mój chłopak usiadł i lekko spoważniał. Wyciągnął coś z kieszeni.
-Eris, wiem że znamy się zaledwie kilka dni, ale ja czuję się jakbym znał Cię całe życie.Kocham Cię.-powiedział po czym wcisnął mi do ręki piękną złotą bransoletkę z małą zawieszką. Przyjrzałam się jej uważniej. Był to mały anioł ze złożonymi skrzydłami i pochyloną głową. Był prześliczny.!!
-Jest piękny.!! -krzyknęłam i mocno uściskałam Sebastiana.
-Ja też Cię kocham -powiedziałam wtulona w niego.
Wróciliśmy do Akademii na kolację. Sebastian znowu został u mnie na noc, tylko że tym razem dokończyliśmy do co zaczęliśmy rano.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz