Obudziłam się o 7:15. Wstałam, wzięłam ciuchy z szafy i ruszyłam do łazienki. Po wykonaniu porannej toalety, ubrałam się w niebieskie dżinsy ze specjalnymi dziurami na udach i kolanach, do tego dobrałam białą bluzkę ze słodką brązową małpką z niebieską kokardką, a także szaro- niebieską bejsbolówkę z kapturem. Ubrałam szare trampki do kostki i już miałam wychodzić z pokoju, gdy przypomniałam sobie że na moim łóżku śpi ponad dwumetrowy blondyn.
-Heej. Wstawaj.- powiedziałam.
Nic nie powiedział tylko przekręcił się z brzuchu na plecy. Usiadłam okrakiem na jego brzuchu i zaczęłam go słodko całować.
-Noo..takie pobudki to ja lubię.-wymruszał.
Wstał i poszedł do łazienki a ja pościeliłam łóżko. Gdy wrócił ruszyliśmy razem w stronę stołówki. Przywitaliśmy się z naszymi przyjaciółmi i zaczęliśmy jeść. Sądzę że moja paczka szybko przyzwyczaiła się do Sebastiana. Teraz każde z nas miało swoją drugą połówkę. Po śniadaniu wszyscy poszliśmy na lekcje.
Kilkanaście godzin później.
Po kolacji wykąpałam się, ubrałam w piżamę i ruszyłam do łóżka. Dziś Sebastian u mnie nie nocował, ponieważ jego współlokator i kolega jest chory. Sebastian powiedział do naszej dyrektorki że może się nim zająć.Zasnęłam szybko.
Byłam w szkole. Chodziłam w nocy po opustoszałych korytarzach. Nagle weszłam do naszej sali gimnastycznej, która jakimś cudem zamieniła się w salę balową. Spojrzałam w dół i ujrzałam na sobie piękną krwistoczerwoną suknię. Do tego miałam czerwone buty na lekkim obcasie. Na środku sali stał jakiś chłopak odwrócony do mnie plecami. Myślałam że to Sebastian więc podbiegłam do niego. Myliłam się. Stanęłam twarzą w twarz z jakiś chłopakiem. Był całkowitym przeciwieństwem mojego ukochanego. Miał ostre rysy twarzy i wydatne kości policzkowe. Czarne włosy i oczy pasowały do jego smokingu. Te jego oczy mnie hipnotyzowały. Nie mogłam się ruszyć z miejsca. Nieznajomy podszedł i zaczęliśmy tańczyć walca. Nie mogłam nic na to poradzić. Moje ciało mnie nie słuchało.Coś jakby przyzywało mnie do tego chłopaka.Wirowaliśmy na środku sali wpatrując się w swoje oczy. Nagle podniósł mój nadgarstek do ust i pocałował. Zapiekło, jakby ktoś mi wylał wrzątek w miejscu jego pocałunku.
Wyszeptał mi do ucha dwa słowa które mnie zmroziły: "Sperare improviso"
-Do zobaczenia-rzekł.
Obudziłam się wystraszona i zdyszana. Spojrzałam na swój nadgarstek i zamarłam. W miejscu gdzie pocałował mnie nieznajomy chłopak widniała mała runa, przypominająca gwiazdę w środku której było jedno słowo :Przedwieczna. Zastanawiałam się co to dla mnie oznacza i kim był ten chłopak.?! Spojrzałam na zegarek. 7:40. Jasna cholera. Spóźnię się na zajęcia.!!. Szybko umyłam zęby, założyłam ciuchy i zawiązałam na nadgarstku fioletową bandamkę, by zakryć runę. Nie chciałam żeby ktoś się na razie o tym dowiedział. Chciałam najpierw sama to przemyśleć. wybiegłam z pokoju i skierowałam się w stronę stajni, ponieważ miałam pierwszą lekcję Zajęcia z jazdy konnej. Doszły nam jeszcze cztery przedmioty.Muzyka, zajęcia artystyczne, pisarstwo i aktorstwo. Bardzo podobały mi się te zajęcia. Gdy weszłam do sali, nauczycielka spojrzała na mnie zdziwiona ale nic nie powiedziała. Przywitałam się ze wszystkimi i poszłam do boksu mojego ulubionego konia Afrodyty.
-Cześć piękna.- powiedziałam do niej i wzięłam szczotkę do rąk. Przeczesywałam sierść i grzywę konia. Jakimś cudem to mnie uspokajało.
Po jeździe konnej miałam aktorstwo. W przyszły piątek wystawialiśmy Romea i Julię. Ubóstwiałam tą sztukę.
-Dzień dobry.- przywitałam się z nauczycielem, panem Morellem.
Te zajęcia miałam z Cami i Sebastianem. Siedzieliśmy we trójkę. Właśnie ustaliliśmy że ja mam zagrać Julię a Sebastian Romea, gdy nagle do klasy wpadł jakiś chłopak.Nie widziałam jego twarzy, ponieważ stał do mnie tyłem. Gdy się odwrócił, przypomniał mi się pierwszy dzień Sebastiana w szkole.Nowym chłopakiem okazał się nieznajomy z mojego snu. Gwałtownie zaczerpnęłam powietrza. Sebastian i Cami popatrzyli na mnie z pytającym wyrazem twarzy.
-Nic się nie stało.- powiedziałam do nich szeptem.
-Cześć nazywam się Dominik Morte. Od dziś będę chodził z wami do klasy. -przedstawił się nowo przybyły.
Nie no serio. Jaki koleś ma na nazwisko "śmierć"..? Bez jaj. Po lekcji aktorstwa, poszłam do pielęgniarki żeby si.ę zwolnić z reszty zajęć. Miałam gorączkę i bolał mnie brzuch. Pielęgniarka kazała mi zostać do końca dnia w łóżku.
Leżałam pod ciepłą kołdrą, dopóki nie przyszedł Sebastian.
-Cześć kochanie.-powiedział.
-Hej.
-Jak się czujesz.?
-Całkiem, całkiem- odpowiedziałam.
Położył się koło mnie. Wtuliłam twarz w jego pierś i zasnęłam. Tym razem przyśniły mi się tylko miłe chwile sam na sam z Sebastianem.
Pamiętaj, że każdy napotkany człowiek czegoś się boi,kogoś kocha i kogoś stracił.
sobota, 28 września 2013
sobota, 21 września 2013
Od autorki..:[
Kochani, czemu nie wchodzicie już na mojego bloga..? Jestem rozczarowana. Tak mało osób go odwiedza. :[ Jeśli moglibyście, wchodźcie na niego codziennie i zapraszajcie do tego samego znajomych. Jeśli lubicie mojego bloga- zapraszam do tego. Dziękuję.
piątek, 20 września 2013
Rozdział XI
Otworzyłam oczy i przypomniałam sobie wczorajszą noc.Dotknęłam swoich ust. Były lekko nabrzmiałe od wczorajszych pocałunków. Przewróciłam się na drugi bok i spojrzałam na Sebastiana. Wyglądał strasznie słodko kiedy spał. Zmierzwione włosy koloru płynnego złota lekko opadały mu na oczy. Miał lekko otwarte usta. Oddychał równomiernie. Najdelikatniej jak umiałam wyśliznęłam się z jego objęć. Wzięłam z szafy bieliznę, białą koronkową sukienkę i czarny sweterek. Weszłam do łazienki, wzięłam gorący prysznic, wysuszyłam się i ubrałam. Zrobiłam sobie lekki makijaż. Rozpuściłam włosy, wyciągnęłam kamień księżycowy spod sukienki i założyłam kolczyki- srebrne kółeczka z niebieskimi oczkami. Wyszłam na paluszkach z pokoju żeby nie obudzić śpiącego na moim łóżku chłopaka.Skierowałam się w stronę jadalni na śniadanie. Moja paczka już siedziała przy naszym stoliku. Wzięłam sobie musli z jogurtem truskawkowym i usiadłam razem z nimi.
-Cześć- przywitałam się.
-Heeej- powiedzieli wszyscy na raz. Zaczęliśmy się śmiać.
-Gdzie Sebastian .?-spytała Carmen.
-Śpi.
-Skąd wiesz..?-dociekał Simon
-Eeee......ja..ee..- nie wiedziałam co odpowiedzieć.
-Jesteście razem..?-spytała Lexi wybawiając mnie z opresji.
-Tak.- odparłam bez wahania.
To co się między nami wczoraj stało temu dowodziło.Taka odpowiedź najwyraźniej zadowoliła Simon bo przestał dalej pytać.Zjadłam śniadanie i z powrotem poszłam do siebie.
-Już nie śpisz.?- spytałam Sebastiana, widząc że jest już ubrany.
-Niedawno się obudziłem i Ciebie przy mnie nie było.-powiedział z miną skrzywdzonego szczeniaka.
-Byłam na śniadaniu. Ale mogę wynagrodzić swoją krótką nieobecność-powiedziałam i podeszłam do niego.
-Poproszę.
Przysunęłam się do swojego chłopaka. Bardzo blisko. Stanęłam na palcach. Pocałowałam go. Najpierw delikatnie, słodko. Później coraz mocniej, namiętniej. Poczułam się jak w niebie. Sebastian usiadł na podłodze i pociągnął mnie za sobą. Wplótł palce w moje gęste włosy a ja zaczęłam rozpinać jego niebieską koszulę. Rozpinałam już przedostatni guzik, gdy chłopak przerwał pocałunki.
-Później dokończymy. Obiecuję. -powiedział i wstał.
Pomógł mi wstać.Uśmiechnął się łobuzersko, tak jak najbardziej lubiłam i powiedział.:
-Najpierw chciałbym Cię gdzieś zabrać.
Wyszliśmy ze szkoły i skierowaliśmy się w stronę przystanku autobusowego.
-Gdzie jedziemy.?-spytałam gdy usiedliśmy w autobusie.
-Niespodzianka. -powiedział.
Jechaliśmy dwadzieścia pięć minut. Wysiedliśmy w dzielnicy której nie znałam.
Sebastian poprowadził mnie w stronę małych domków jednorodzinnych. Bardzo ciekawiło mnie to dokąd zmierzamy. Później szliśmy w stronę dużego lasu. Wyglądał groźnie i zarazem pięknie. Weszliśmy na małą polankę, na której zobaczyłam rozłożony koc piknikowy i drewniany koszyk. Byłam nieźle zdziwiona.
-Ale..ale co to ..?-spytałam nie wiedząc jak zadać pytanie.
-Oto nasza pierwsza randka, kochanie
Usiedliśmy na pośrodku ślicznej polanki. Rosła na niej lawenda. Sebastian zaczął karmić mnie winogronem. Później leżeliśmy na plecach blisko siebie i spoglądaliśmy w niebo. Nagle mój chłopak usiadł i lekko spoważniał. Wyciągnął coś z kieszeni.
-Eris, wiem że znamy się zaledwie kilka dni, ale ja czuję się jakbym znał Cię całe życie.Kocham Cię.-powiedział po czym wcisnął mi do ręki piękną złotą bransoletkę z małą zawieszką. Przyjrzałam się jej uważniej. Był to mały anioł ze złożonymi skrzydłami i pochyloną głową. Był prześliczny.!!
-Jest piękny.!! -krzyknęłam i mocno uściskałam Sebastiana.
-Ja też Cię kocham -powiedziałam wtulona w niego.
Wróciliśmy do Akademii na kolację. Sebastian znowu został u mnie na noc, tylko że tym razem dokończyliśmy do co zaczęliśmy rano.
-Cześć- przywitałam się.
-Heeej- powiedzieli wszyscy na raz. Zaczęliśmy się śmiać.
-Gdzie Sebastian .?-spytała Carmen.
-Śpi.
-Skąd wiesz..?-dociekał Simon
-Eeee......ja..ee..- nie wiedziałam co odpowiedzieć.
-Jesteście razem..?-spytała Lexi wybawiając mnie z opresji.
-Tak.- odparłam bez wahania.
To co się między nami wczoraj stało temu dowodziło.Taka odpowiedź najwyraźniej zadowoliła Simon bo przestał dalej pytać.Zjadłam śniadanie i z powrotem poszłam do siebie.
-Już nie śpisz.?- spytałam Sebastiana, widząc że jest już ubrany.
-Niedawno się obudziłem i Ciebie przy mnie nie było.-powiedział z miną skrzywdzonego szczeniaka.
-Byłam na śniadaniu. Ale mogę wynagrodzić swoją krótką nieobecność-powiedziałam i podeszłam do niego.
-Poproszę.
Przysunęłam się do swojego chłopaka. Bardzo blisko. Stanęłam na palcach. Pocałowałam go. Najpierw delikatnie, słodko. Później coraz mocniej, namiętniej. Poczułam się jak w niebie. Sebastian usiadł na podłodze i pociągnął mnie za sobą. Wplótł palce w moje gęste włosy a ja zaczęłam rozpinać jego niebieską koszulę. Rozpinałam już przedostatni guzik, gdy chłopak przerwał pocałunki.
-Później dokończymy. Obiecuję. -powiedział i wstał.
Pomógł mi wstać.Uśmiechnął się łobuzersko, tak jak najbardziej lubiłam i powiedział.:
-Najpierw chciałbym Cię gdzieś zabrać.
Wyszliśmy ze szkoły i skierowaliśmy się w stronę przystanku autobusowego.
-Gdzie jedziemy.?-spytałam gdy usiedliśmy w autobusie.
-Niespodzianka. -powiedział.
Jechaliśmy dwadzieścia pięć minut. Wysiedliśmy w dzielnicy której nie znałam.
Sebastian poprowadził mnie w stronę małych domków jednorodzinnych. Bardzo ciekawiło mnie to dokąd zmierzamy. Później szliśmy w stronę dużego lasu. Wyglądał groźnie i zarazem pięknie. Weszliśmy na małą polankę, na której zobaczyłam rozłożony koc piknikowy i drewniany koszyk. Byłam nieźle zdziwiona.
-Ale..ale co to ..?-spytałam nie wiedząc jak zadać pytanie.
-Oto nasza pierwsza randka, kochanie
Usiedliśmy na pośrodku ślicznej polanki. Rosła na niej lawenda. Sebastian zaczął karmić mnie winogronem. Później leżeliśmy na plecach blisko siebie i spoglądaliśmy w niebo. Nagle mój chłopak usiadł i lekko spoważniał. Wyciągnął coś z kieszeni.
-Eris, wiem że znamy się zaledwie kilka dni, ale ja czuję się jakbym znał Cię całe życie.Kocham Cię.-powiedział po czym wcisnął mi do ręki piękną złotą bransoletkę z małą zawieszką. Przyjrzałam się jej uważniej. Był to mały anioł ze złożonymi skrzydłami i pochyloną głową. Był prześliczny.!!
-Jest piękny.!! -krzyknęłam i mocno uściskałam Sebastiana.
-Ja też Cię kocham -powiedziałam wtulona w niego.
Wróciliśmy do Akademii na kolację. Sebastian znowu został u mnie na noc, tylko że tym razem dokończyliśmy do co zaczęliśmy rano.
wtorek, 17 września 2013
Rozdział X
Obudziłam się pełna energii. Pościeliłam łóżko, wzięłam z szafy dżinsowe rurki, czarną podkoszulkę z dużym czerwonym sercem na piersi i dżinsową kamizelkę na 3/4 rękawka. Poszłam do łazienki, wzięłam szybki prysznic, rozczesałam włosy pozostawiając je rozpuszczone. Wyszłam na korytarz z torbą przewieszoną przez ramię. Nieźle się zdziwiłam widząc że Sebastian czeka na mnie oparty niedbale o ścianę. Posłał mi swój olśniewający uśmiech.
-Hej-powiedziałam uśmiechając się trochę niepewnie.
-Czeeść- powiedział przeciągle i moim zdaniem bardzo seksownie.
Podeszłam do niego a on pocałował mnie w policzek i wziął za ręce. Nie protestowałam. Zaczęło mi się to podobać.
-Jakie plany na dziś.?- spytał patrząc mi w oczy.
-Hmm...Śniadanie, lekcje, lunch, lekcje, kolacja odrabianie lekcji..-odpowiedziałam lekko speszona odwracając wzrok.
-A mógłbym je odrobić razem z Tobą..?
-Jasne- odpowiedziałam po chwili namysłu.
Gdy weszliśmy do stołówki większość rozmów ucichła. Wszyscy patrzyli na naszą dwójkę i nasze złączone ręce. Wiem może to dziwnie wyglądało ale mnie to nie obchodziło.
-Cześć-powiedziałam
-Heej- przywitała się moja paczka.Lexi, Jace, Michael, Simon, Carmen i Jack. Cała szóstka jakoś tak się dziwnie uśmiechała.
Pół dnia minęło mi tak jak opisałam Sebastianowi. Gdy wychodziliśmy z kolacji, Sebastian znowu złapał mnie za rękę.
-To co, oferta nadal obowiązuje.? -spytał z łobuzerskim uśmiechem.
-Tak.-powiedziałam przypominając sobie że dziś mieliśmy się razem uczyć.
Weszliśmy do mojego pokoju, zaświeciłam światło i spytałam:
-Więc od czego zaczynamy.?
-Hm..Może Historia..?
-Ok.
Uczyliśmy się godzinę. Po nauce, Sebastian czekał na mnie gdy brałam prysznic. Założyłam swoją najsłodszą piżamę i wyszłam z łazienki. Chłopak patrzył na mnie pożądliwym wzrokiem. Poczułam że się rumienię. Położyłam się na łóżku. Sebastian godnym wampira ruchem znalazł się przy mnie.
-Mógłbym zostać na noc.?-spytał z miną szczeniaka.
-Proooszęęę- powiedział i nim zdążyłam coś zrobić zaczął mnie całować.
W głowie zaczęło mi się przyjemnie kręcić a moje serce wybuchnęło gorącym pożądaniem.
-Tak-wyszeptałam mając usta blisko jego warg.
Zaczęliśmy się namiętnie całować. Straciłam rachubę czasu. Zmęczona, położyłam głowę na jego piersi. Słuchając rytmicznego bicia serca zasnęłam w niego wtulona.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Przepraszam, że rozdziały są w takich dużych odległościach czasu ale wiecie szkoła, nauka mniej czasu. Ale postaram się żeby rozdziały były dość często. Dziękuję i zapraszam do czytania mojego bloga. :) Jesteście kochanymi czytelnikami.:**
Autorka.:)
-Hej-powiedziałam uśmiechając się trochę niepewnie.
-Czeeść- powiedział przeciągle i moim zdaniem bardzo seksownie.
Podeszłam do niego a on pocałował mnie w policzek i wziął za ręce. Nie protestowałam. Zaczęło mi się to podobać.
-Jakie plany na dziś.?- spytał patrząc mi w oczy.
-Hmm...Śniadanie, lekcje, lunch, lekcje, kolacja odrabianie lekcji..-odpowiedziałam lekko speszona odwracając wzrok.
-A mógłbym je odrobić razem z Tobą..?
-Jasne- odpowiedziałam po chwili namysłu.
Gdy weszliśmy do stołówki większość rozmów ucichła. Wszyscy patrzyli na naszą dwójkę i nasze złączone ręce. Wiem może to dziwnie wyglądało ale mnie to nie obchodziło.
-Cześć-powiedziałam
-Heej- przywitała się moja paczka.Lexi, Jace, Michael, Simon, Carmen i Jack. Cała szóstka jakoś tak się dziwnie uśmiechała.
Pół dnia minęło mi tak jak opisałam Sebastianowi. Gdy wychodziliśmy z kolacji, Sebastian znowu złapał mnie za rękę.
-To co, oferta nadal obowiązuje.? -spytał z łobuzerskim uśmiechem.
-Tak.-powiedziałam przypominając sobie że dziś mieliśmy się razem uczyć.
Weszliśmy do mojego pokoju, zaświeciłam światło i spytałam:
-Więc od czego zaczynamy.?
-Hm..Może Historia..?
-Ok.
Uczyliśmy się godzinę. Po nauce, Sebastian czekał na mnie gdy brałam prysznic. Założyłam swoją najsłodszą piżamę i wyszłam z łazienki. Chłopak patrzył na mnie pożądliwym wzrokiem. Poczułam że się rumienię. Położyłam się na łóżku. Sebastian godnym wampira ruchem znalazł się przy mnie.
-Mógłbym zostać na noc.?-spytał z miną szczeniaka.
-Proooszęęę- powiedział i nim zdążyłam coś zrobić zaczął mnie całować.
W głowie zaczęło mi się przyjemnie kręcić a moje serce wybuchnęło gorącym pożądaniem.
-Tak-wyszeptałam mając usta blisko jego warg.
Zaczęliśmy się namiętnie całować. Straciłam rachubę czasu. Zmęczona, położyłam głowę na jego piersi. Słuchając rytmicznego bicia serca zasnęłam w niego wtulona.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Przepraszam, że rozdziały są w takich dużych odległościach czasu ale wiecie szkoła, nauka mniej czasu. Ale postaram się żeby rozdziały były dość często. Dziękuję i zapraszam do czytania mojego bloga. :) Jesteście kochanymi czytelnikami.:**
Autorka.:)
środa, 11 września 2013
Od autorkii.:**
Heejka.;) Zastanawialiście się jak wygląda nowy bohater w życiu Eris.? Otóż jest to seksowny, czarujący i zabawny Sebastian. Wywróci on życie Eris do góry nogami. Ale to nie wszystko, oprócz przystojnego Sebastiana pojawią się także złe moce, chcące skrzywdzić Eris i jej bliskich.
Czytajcie mego bloga a dowiecie się więcej.:)
Sebastian.Nowa miłość naszej Eris.
Czytajcie mego bloga a dowiecie się więcej.:)
Sebastian.Nowa miłość naszej Eris.
IX
Wstałam, wykonałam poranną toaletę, przebrałam się w niebieskie rurki, białą bluzkę z czerwonym serduszkiem i niebieską marynarkę. Zeszłam na śniadanie. Usiadłam z moją paczką i zaczęłam pałaszować kanapkę z serem i szynką. Mniam,mniam. Pierwszą lekcją była wampirologia.Usiadłam w ławce z Lexi, w momencie gdy do klasy wszedł nauczyciel. Wszyscy ucichli czekając na rozpoczęcie lekcji.
-Kochani, chciałbym przedstawić Wam nowego ucznia.Nazywa się Sebastian Night. -cała klasa wymieniła zdziwione spojrzenia, ponieważ nikt nie słyszał że dołączy do nas ktoś nowy.
-Ciekawe kto to.-szepnęła mi na ucho Lexi, w momencie gdy drzwi klasy się otworzyły.
Do środka wszedł najprzystojniejszy chłopak na świecie.! Chłopak z mojego snu.
Każda dziewczyna patrzyła na niego z zachwytem, a chłopcy z zazdrością. Wszyscy, oprócz mnie.
-Lexi, proszę przesiądź się do Carmen, a Ty Sebastianie usiądź z Eris.
-No ładnie-pomyślałam.
Lexi wzruszyła ramionami i przesiadła się do Carmen. Sebastian usiadł koło mnie.
-Część-szepnął gdy nauczyciel w końcu zaczął lekcję.
-Hej- odburknęłam i zaczęłam rysować czaszki z piszczelami koło serduszek na ostatniej stronie zeszytu.
Na moje nieszczęście nauczyciel właśnie przechodził koło naszej ławki i zauważył moje malunki.
-Ciekawe rysunki Eris. Ale to nie jest sztuka więc jeśli byś mogła zajmij się pisaniem tematu i notatki z tablicy.-powiedział.
Poczułam jak na policzki wypływa mi rumieniec.
-Dobrze- mruknęłam.
Cała klasa gapiła się na mnie i szeptała śmiejąc się cicho.
Sebastian próbował zajrzeć mi do zeszytu ale ja byłam szybsza i schowałam zeszyt do torby.
-Nie ma zaglądania do moich rzeczy prywatnych.-szepnęłam do mojego nowego kolegi.
Nic nie odpowiedział tylko posłał mi łobuzerski uśmiech.
Po kolacji, wykąpałam się i już miałam kłaść się do łóżka gdy nagle ktoś zapukał do moich drzwi. Byłam zdziwiona bo nie miałam pojęcia kto to może być, ponieważ moja paczka wybrała się na potrójną randkę.
-Proszę.!- powiedziałam rozczesując mokre włosy. Pomyślcie sobie jakie było moje zdziwienia gdy w drzwiach stanął Sebastian.
-Hej.Nie przeszkadzam.?-spytał.
-Nie, wejdź.
Zamknął drzwi i stanął na środku pokoju rozglądając się po nim. Poklepałam miejsce na łóżku koło siebie. Usiadł biorąc w ręce mój szkicownik.
-Ładnie rysujesz. -powiedział spoglądając na rysunek Lilii wodnej.
-Dzięki.
Zaczął oglądać kolejne rysunki i na ostatnim się zatrzymał.
-Czy to jestem ja.?-spytał.
Zapomniałam że dwie noce temu narysowałam chłopaka z moich snów. Znowu pokryłam się rumieńcem.
-Nie.-powiedziałam próbując zabrać szkicownik.
Nie chciał mi go oddać. Wstał i wyciągnął wysoko ręce, ponad moją głowę. Próbowałam skoczyć, ale się potknęłam i wylądowałam razem z Sebastianem na podłodze. Nasze usta dzieliły zaledwie centymetry. Jego usta były takie doskonałe. On cały był doskonały. Nie mogłam się powstrzymać iii...go pocałowałam. Moje serce przeżyło mini eksplozję. Czułam na języku i wargach małe napięcia prądu. Nie bolało, wręcz przeciwnie.Było to cudowne uczucie. Każde z nas oddawało pocałunek. Było nieziemsko. W końcu odsunęliśmy się od siebie.
-Przepraszam- powiedzieliśmy w tym samym momencie. Wybuchnęliśmy śmiechem.
-Muszę już iść-powiedział Sebastian.
Odprowadziłam go pod drzwi.
-Tooo.. Do zobaczenia-powiedziałam.
-Dobranoc.
Najpierw dał mi buziaka w usta, później pocałował mnie w czoło.
-Pa.-zamknęłam drzwi i bardziej szczęśliwa niż kilka dni temu poszłam do łóżka.Położyłam się i zaczęłam oglądać mój wisiorek. Był ciepły i miły w dotyku.
-Dziękuję-szepnęłam sama nie wiem do kogo i zasnęłam.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~<3~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Hej, tu ja autorka.:) Mam nadzieję że post się podoba ponieważ bardzo się nad nim męczyłam.:) Zapraszam do czytania moich postów. Myślę że są w miarę Ok. :p Miłego czytania.:*
-Kochani, chciałbym przedstawić Wam nowego ucznia.Nazywa się Sebastian Night. -cała klasa wymieniła zdziwione spojrzenia, ponieważ nikt nie słyszał że dołączy do nas ktoś nowy.
-Ciekawe kto to.-szepnęła mi na ucho Lexi, w momencie gdy drzwi klasy się otworzyły.
Do środka wszedł najprzystojniejszy chłopak na świecie.! Chłopak z mojego snu.
Każda dziewczyna patrzyła na niego z zachwytem, a chłopcy z zazdrością. Wszyscy, oprócz mnie.
-Lexi, proszę przesiądź się do Carmen, a Ty Sebastianie usiądź z Eris.
-No ładnie-pomyślałam.
Lexi wzruszyła ramionami i przesiadła się do Carmen. Sebastian usiadł koło mnie.
-Część-szepnął gdy nauczyciel w końcu zaczął lekcję.
-Hej- odburknęłam i zaczęłam rysować czaszki z piszczelami koło serduszek na ostatniej stronie zeszytu.
Na moje nieszczęście nauczyciel właśnie przechodził koło naszej ławki i zauważył moje malunki.
-Ciekawe rysunki Eris. Ale to nie jest sztuka więc jeśli byś mogła zajmij się pisaniem tematu i notatki z tablicy.-powiedział.
Poczułam jak na policzki wypływa mi rumieniec.
-Dobrze- mruknęłam.
Cała klasa gapiła się na mnie i szeptała śmiejąc się cicho.
Sebastian próbował zajrzeć mi do zeszytu ale ja byłam szybsza i schowałam zeszyt do torby.
-Nie ma zaglądania do moich rzeczy prywatnych.-szepnęłam do mojego nowego kolegi.
Nic nie odpowiedział tylko posłał mi łobuzerski uśmiech.
Po kolacji, wykąpałam się i już miałam kłaść się do łóżka gdy nagle ktoś zapukał do moich drzwi. Byłam zdziwiona bo nie miałam pojęcia kto to może być, ponieważ moja paczka wybrała się na potrójną randkę.
-Proszę.!- powiedziałam rozczesując mokre włosy. Pomyślcie sobie jakie było moje zdziwienia gdy w drzwiach stanął Sebastian.
-Hej.Nie przeszkadzam.?-spytał.
-Nie, wejdź.
Zamknął drzwi i stanął na środku pokoju rozglądając się po nim. Poklepałam miejsce na łóżku koło siebie. Usiadł biorąc w ręce mój szkicownik.
-Ładnie rysujesz. -powiedział spoglądając na rysunek Lilii wodnej.
-Dzięki.
Zaczął oglądać kolejne rysunki i na ostatnim się zatrzymał.
-Czy to jestem ja.?-spytał.
Zapomniałam że dwie noce temu narysowałam chłopaka z moich snów. Znowu pokryłam się rumieńcem.
-Nie.-powiedziałam próbując zabrać szkicownik.
Nie chciał mi go oddać. Wstał i wyciągnął wysoko ręce, ponad moją głowę. Próbowałam skoczyć, ale się potknęłam i wylądowałam razem z Sebastianem na podłodze. Nasze usta dzieliły zaledwie centymetry. Jego usta były takie doskonałe. On cały był doskonały. Nie mogłam się powstrzymać iii...go pocałowałam. Moje serce przeżyło mini eksplozję. Czułam na języku i wargach małe napięcia prądu. Nie bolało, wręcz przeciwnie.Było to cudowne uczucie. Każde z nas oddawało pocałunek. Było nieziemsko. W końcu odsunęliśmy się od siebie.
-Przepraszam- powiedzieliśmy w tym samym momencie. Wybuchnęliśmy śmiechem.
-Muszę już iść-powiedział Sebastian.
Odprowadziłam go pod drzwi.
-Tooo.. Do zobaczenia-powiedziałam.
-Dobranoc.
Najpierw dał mi buziaka w usta, później pocałował mnie w czoło.
-Pa.-zamknęłam drzwi i bardziej szczęśliwa niż kilka dni temu poszłam do łóżka.Położyłam się i zaczęłam oglądać mój wisiorek. Był ciepły i miły w dotyku.
-Dziękuję-szepnęłam sama nie wiem do kogo i zasnęłam.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~<3~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Hej, tu ja autorka.:) Mam nadzieję że post się podoba ponieważ bardzo się nad nim męczyłam.:) Zapraszam do czytania moich postów. Myślę że są w miarę Ok. :p Miłego czytania.:*
wtorek, 3 września 2013
Od autorki:*
Wiem że długo nie pisałam, ale postaram się to nadrobić.:) Na razie chciałam Wam przedstawić kilka nowych osóbek:
Carmen
Michael
Simon
Jack
Carmen
Michael
Simon
Jack
Rozdział VIII
Obudziłam się o 6:45. Pościeliłam łóżko, wykonałam poranną toaletę i wróciłam do pokoju. Podeszłam
do szafy i wyciągnęłam z niej brązowe legginsy, białą bluzkę ze słodką małpką i szaro- brązowo- żółtą bluzę z kapturem. Ubrałam się i założyłam moje fluorescencyjne trampki w kolorze żółtym. Wzięłam moją torbę i zeszłam na śniadanie. Dziś był szwedzki stół więc nabrałam na talerz dwie bułki, kostkę masła i ser ze szczypiorkiem. Mniamm..Usiadłam przy stoliku z moją paczką. Lexi, Jace, Jack i doszły jeszcze trzy osoby: Carmen słodka brunetka, Michael przystojny blondyn i Simon. Mądry,zabawny i przesłodki. Niestety, nie mam szczęścia. Michael zaczął chodzić z Carmen, i okazało się że Jack i Simon to geje i też są ze sobą. Każdy z naszej paczki miał dziewczynę lub chłopaka ale nie ja. Lecz mi to nie przeszkadzało. Uwielbiałam spędzać czas z przyjaciółmi. Dziś mieliśmy tylko jedną lekcję Trening.(bronienie się przed strzygami ) Resztę dnia mieliśmy wolną, ponieważ najstarsza klasa zdawała dziś Egzamin. Jest to sprawdzenie naszych umiejętności, przed wysłaniem nas do walki z tymi potworami. Były trzy konkurencje, za każdym rokiem były inne. Lecz młodsze klasy nie mogły tego oglądać, szkoda. Resztę dnia każdy miał zajęty. Jace zabiera Lexi do kina, Carmen i Michael idą na randkę, Simon i Jack zostają w szkole i też mają randkę. Ja postanowiłam pojechać do miasta.
Po półgodzinnej jeździe autobusem byłam na miejscu. Postanowiłam trochę pozwiedzać. Pierw poszłam do Biblioteki Publicznej, ale nic mnie tam nie zainteresowało.Później odwiedziłam małą kawiarenkę. Zamówiłam sobie kawę i ciasteczko miodowe. Gdy skończyłam wyszłam na zewnątrz. Poszłam małą, opustoszałą uliczką. Nagle zrobiło się zimniej i trochę ciemniej chociaż była dopiero 16:25.Weszłam w jeszcze jedną małą uliczkę, tylko że tym razem na jej końcy był mały sklepik. Nazwa wydała mi się trochę dziwna. "Quod tibi necessarium est" -Dobrze że znam łacinę- pomyślałam.
Gdy otwierałam drzwi zabrzęczał mały dzwoneczek.
-Dzień dobry- przywitałam się.
Starsza kobieta za ladą nie odpowiedziała, tylko dziwnie na mnie patrzyła. Wyglądała na Cygankę. długa spódnica, bluzka, szal na ramionach, chusta na włosach i dużo złota. Chodziłam między półkami oglądając różne magiczne rzeczy. Moją uwagę przykłuła mała fiolka z etykietką Lawenda. Wzięłam ją z zamiarem zakupu.
-Ile płacę.?-powiedziałam do kobiety za ladą.
Ta nic tylko wyciągnęła z zza lady małe zawiniątko i wcisnęła mi je do rąk. Ja oniemiała nie wiedziałam co robić.
-To Pietra di luna. Będzie Cię chronić i doda Ci mocy. A teraz idź dziecko i uważaj na siebie. Otworzyła mi drzwi.
-Dz..Dziękuję- wydukałam i wyszłam.
Gdy szłam w drogę powrotną cały czas oglądałam się za siebie. Schowałam fiolkę i zawiniątko do kieszeni.
Jadąc autobusem patrzyłam przez okno na mijane rzeczy, osoby, domy. Ci ludzie nie wiedzą co to wampir, strzyga lub magia. Czasem im zazdroszczę.
Poszłam na kolację trochę nieobecna. Po skończeniu jedzenia szybko wyszłam z jadalni. Wykąpałam się, odrobiłam lekcje i wkońcu wyciągnęłam prezenty od Cyganki. Położyłam się na łóżku i zaczęłam odwijać papier z zawiniątka.Był to prześliczny naszyjnik z Kamieniem księżycowym. Założyłam go na szyję i poczułam moc płynącą od niego. Zdążyłam tylko położyć głowę na poduszce i odpłynęłam w krainę Morfeusza.
Oto naszyjnik Eris:
Po półgodzinnej jeździe autobusem byłam na miejscu. Postanowiłam trochę pozwiedzać. Pierw poszłam do Biblioteki Publicznej, ale nic mnie tam nie zainteresowało.Później odwiedziłam małą kawiarenkę. Zamówiłam sobie kawę i ciasteczko miodowe. Gdy skończyłam wyszłam na zewnątrz. Poszłam małą, opustoszałą uliczką. Nagle zrobiło się zimniej i trochę ciemniej chociaż była dopiero 16:25.Weszłam w jeszcze jedną małą uliczkę, tylko że tym razem na jej końcy był mały sklepik. Nazwa wydała mi się trochę dziwna. "Quod tibi necessarium est" -Dobrze że znam łacinę- pomyślałam.
Gdy otwierałam drzwi zabrzęczał mały dzwoneczek.
-Dzień dobry- przywitałam się.
Starsza kobieta za ladą nie odpowiedziała, tylko dziwnie na mnie patrzyła. Wyglądała na Cygankę. długa spódnica, bluzka, szal na ramionach, chusta na włosach i dużo złota. Chodziłam między półkami oglądając różne magiczne rzeczy. Moją uwagę przykłuła mała fiolka z etykietką Lawenda. Wzięłam ją z zamiarem zakupu.
-Ile płacę.?-powiedziałam do kobiety za ladą.
Ta nic tylko wyciągnęła z zza lady małe zawiniątko i wcisnęła mi je do rąk. Ja oniemiała nie wiedziałam co robić.
-To Pietra di luna. Będzie Cię chronić i doda Ci mocy. A teraz idź dziecko i uważaj na siebie. Otworzyła mi drzwi.
-Dz..Dziękuję- wydukałam i wyszłam.
Gdy szłam w drogę powrotną cały czas oglądałam się za siebie. Schowałam fiolkę i zawiniątko do kieszeni.
Jadąc autobusem patrzyłam przez okno na mijane rzeczy, osoby, domy. Ci ludzie nie wiedzą co to wampir, strzyga lub magia. Czasem im zazdroszczę.
Poszłam na kolację trochę nieobecna. Po skończeniu jedzenia szybko wyszłam z jadalni. Wykąpałam się, odrobiłam lekcje i wkońcu wyciągnęłam prezenty od Cyganki. Położyłam się na łóżku i zaczęłam odwijać papier z zawiniątka.Był to prześliczny naszyjnik z Kamieniem księżycowym. Założyłam go na szyję i poczułam moc płynącą od niego. Zdążyłam tylko położyć głowę na poduszce i odpłynęłam w krainę Morfeusza.
Oto naszyjnik Eris:
Subskrybuj:
Posty (Atom)





