Obudziłam się o 7:05. Nic. Żadnego snu. Zaczęłam się nawet do nich przyzwyczajać.
Wzięłam niebieską bluzkę, na krótki rękawek, czarne rybaczki, biały sweterek i czarne baleriny i poszłam do łazienki. Tą miałam tylko dla siebie. Jak w małym mieszkaniu z tylko jednym pokojem i ubikacjom.Weszłam do kabiny i wzięłam szybki prysznic. Po wysuszeniu się, ubrałam ciuchy i wyszłam z łazienki.Spakowałam moją torbę i ruszyłam na śniadanie. Lexi już tam była razem z Jace'm i jakimś chłopakiem. Kojarzyłam go z zajęć.
-Cześć.-przywitałam się i usiadłam na ostatnim wolnym krześle przy stoliku.
-Hej- odpowiedziała mi cała trójka
-Hm...Eris, to nasz nowy kolega Jack .
-Cześć- powiedziałam w tym samym momencie co Jack. Zaczęliśmy się śmiać, po chwili dołączyli do nas Lexi i Jace.
Zaczęłam jeść moje łatki czekoladowe z mlekiem, gdy nagle ktoś dotknął mojego ramienia. Lexi zrobiła mocno zdziwioną minę.Obejrzałam się. Za mną stał nie kto inny jak Eric.
-Co chcesz.?-warknęłam na niego niezbyt przyjaźnie.
-Możemy pogadać.?-spytał.
-Nie mamy o czym rozmawiać.
- Daj mi pięć minut.
-Lexi, jeśli nie wrócę za pięć minut dzwoń po gliny.- powiedziałam do mojej przyjaciółki.
-Spoko.- powiedziała.
Wzięłam swoją torbę i wyszłam za Ericiem ze stołówki.
-Mów- rzuciłam i oparłam się o ścianę.
-Nie moglibyśmy wrócić do siebie..?
-Nie. Pierw całowałeś się z jakąś blondi, a później dowiaduję się że wylądowałeś z nią w łóżku.!
-Ale, Eris ....
-Czy to prawda.? Czy uprawialiście seks.?!!?- zorientowałam się że prawię krzyczę, więc postanowiłam wziąść się w garść.
-Tak, ale dla mnie to nic nie znaczyło.
-Nic.?! Ja chyba też nic dla ciebie nie znaczyłam.! Pierw mówisz że mnie kochasz, że będziemy razem szczęśliwi, a później mnie zdradzasz.???!!.
-Eris, nie...
-Co Eris nie..? Nie zdradziłeś mnie, to nic dla ciebie nie znaczyło.?! Nie obchodzi mnie to.! Trzeba było pomyśleć zanim to zrobiłeś.!!
-Eris,.. wybaczysz mi..?-spytał z miną szczeniaka.Kiedyś by na mnie to podziałało, ale nie teraz.
-Nie, nie wybaczę ci. Nigdy więcej nie będziemy razem, nie chcę już więcej z tobą rozmawiać. Nawet nie chcę cię widzieć.!-Powiedziałam podniesionym głosem i dałam mu w twarz.
Właśnie zaczynały się zajęcia, więc skierowałam się w stronę szklarni. -Dobrze że pierwszą lekcją jest Ogrodnictwo, przynajmniej się rozluźnię.- pomyślałam idąc przez wąską ścieżkę.
Po zajęciach i kolacji, poszłam do swojego pokoju. Nie mogłam porozmawiać z Lexi, ponieważ miała dziś randkę z Jacem. Nie chciałam im przeszkadzać.
Wzięłam prysznic, przebrałam się w piżamy, odrobiłam lekcje i poszłam spać.
Pamiętaj, że każdy napotkany człowiek czegoś się boi,kogoś kocha i kogoś stracił.
środa, 28 sierpnia 2013
piątek, 23 sierpnia 2013
Rozdział VI
Jest noc. Spoglądam przez okno i nagle widzę sowę na parapecie. Jest śnieżnobiała ze skrzydłami koloru czystego złota.Otworzyłam okno i zaczęłam przez nie wychodzić. To że mieszkam na parterze ułatwiło mi sprawę.Gdy stopami dotknęłam ziemi, sowa wzniosła się do lotu i zaczęła powoli lecieć w stronę lasu za domem.Zaczęłam za nią biec.Byłam w samych spodenkach i bokserce, na bosaka ale wcale nie czułam zimna.Dotarłam na małą polankę.Była śliczna.Nagle znalazł się przy mnie jakiś chłopak, wyglądał na co najmniej 18 lat. Normalnie marzenie.! Krótkie włosy koloru złota, piękne duże niebieskie oczy, wąskie usta, ciało jak u modela.
-Kim jesteś.? Czego ode mnie chcesz.?-spytałam. Wyczuwałam jego emocje. Smutek, zachwyt, pożądanie.Miłość..? Czytałam w nim jak w otwartej księdze..
-Nie bój się mnie Eris. Niedługo się spotkamy. -powiedział głosem miękkim jak jedwab i nim zdążyłam zaprotestować pocałował mnie.
Obudziłam się i spojrzałam na zegarek w telefonie. 2:05. Od kilku dni śni mi się ten sam sen. Jednak tej nocy się zmienił. Wcześniej nie było tego chłopaka. No nic.
Nie mogłam zasnąć więc wzięłam prysznic, umyłam włosy i nałożyłam odżywki. Potem pościeliłam łóżko, posprzątałam cały pokój i sprawdziłam zadania domowe. Wszystkie prace były dobrze odrobione a pokój czysty. Nie chciałam budzić Lexi, więc zaczęłam trenować różne techniki walki. Gdy skończyłam trenować, zobaczyłam na zegarze powieszonym na ścianie że jest 7:10. Za dwadzieścia minut śniadanie.
-Muszę obudzić tego śpiocha-pomyślałam.
Nachyliłam się nad jej łóżkiem. Cały czas powtarzała imię Jace'a. Uśmiechnęłam się pod nosem i powiedziałam do niej zrzucając z jej łóżka kołdrę.: "Wstawaj śpiochuuu.!!!!"
-Co..Co się dzieje..?-spytała przecierając oczy.
-Ubieraj się po spóźnisz się na śniadanie.
-Aha..Ok..Dzięki za "miłą" pobudkę- powiedziała i rzuciła we mnie poduszką.
Złapałam jaśka w locie i oddałam rzut. Trafiłam ją w nos. Zaczęłyśmy się śmiać po czym blondynka poszła do łazienki się przebrać. W między czasie złożyłam jej łóżko i spakowałam jej plecak.
Po piętnastu minutach obie wyszłyśmy z pokoju. Przy czteroosobowym stoliku czekali na nas Jace, Eric i jakaś dziewczyna. Gdy podeszłyśmy bliżej, zobaczyłam że Eric się z nią obściskuje. Nie wiedziałam co ze sobą zrobić. Nie miałam ochoty na nic. Gdy Eric mnie zobaczył zaczął mówić do mnie że to nie tak, że to był tylko taki zakład. Nie uwierzyłam. Zaczęłam szybkim krokiem iść do wyjścia. Lexi zaczęła za mną biec, ale posłałam jej spojrzenie mówiące : "Nie". Zrozumiała. Przy wyjściu gdy się odwróciłam zobaczyłam jeszcze jak moja przyjaciółka daje w twarz mojemu już byłemu chłopakowi i odchodzi do innego stolika, a Jace razem z nią.Do końca śniadania siedziałam w łazience i płakałam. Gdy zadzwonił dzwonek na lekcję, powiedziałam sobie dość. Już więcej nie będę płakać przez tego dupka.! Otarłam łzy i wyszłam z kabiny. Spojrzałam w lusterko. Nie było widać że płakałam, na szczęście.Otworzyłam drzwi i wyszłam z łazienki.
Pierwszą lekcję miałam bronienie się przed strzygami i ich zabijanie. Lekcja minęła mi szybko. Poźniej zajęcia z jazdy konnej. Następna lekcja szybko minęła. Ogrodnictwo. Tą lekcję lubiałam najbardziej. Dziś dostaliśmy po cebulce kwiatów, i mieliśmy znaleźć dla nich dobrą glebę. Mogliśmy chodzić po całym terenie Akademii. Ja jako jedyna wybrałam las.Wzięłam trochę ziemi do doniczki i zasadziłam roślinkę.Gdy dotarłam do szklarnii, zobaczyłam że już wszyscy oddali swoje doniczki i teraz leżą na trawie albo chodzą po ogrodzie. Oddałam swoją doniczkę nauczycielce, pani Lauren Deutrom. Była to moja ulubiona nauczycielka.
-Ciekawa odmiana....Gdzie ją znalazłaś.?-spytała.
-W lesie.
-W lesie.??? A co Cię tam zaciągnęło.?
-Nie wiem..tak jakoś.-odpowiedziałam.
Okazało się że wybrałam najlepszą glebę. Byłam najlepszą uczennicą w klasie.
Na wampirologii, Eic próbował ze mną rozmawiać ale wogóle nie zwracałam na niego uwagi. Niech ma za swoje.! Po wampirologii była historia wampirów. Dziś omawialiśmy największą wojownieczkę wampirów: Rose. Zabiła ona najwięcej strzyg w historii wampirów. Zafascynowała mnie.
Ostatnią lekcją było panowanie nad żywiołami.Każdy miał władzę nad którymś z żywiołów.: Powietrzem, Wodą,Ogniem lub Ziemią. Ja nie mogłam znlaeźć swojego żywiołu. W końcu nauczycielka tego przedmiotu, pani Winber's kazała mi zostać po lekcjach.
-Eris, chciałabym żebyś spróbowała pewnego innego żywiołu.
-Ale, proszę pani są tylko cztery żywioły.
-Ten piąty jest dawno zapomniany. Jest to Duch.
Pani Winber's kazała mi uleczyć chore skrzydło małego,niebieskiego ptaszka. Udało się.! Teraz mały fruwa po całej klasie.Pokazała mi także że jednak mogę kontrolować żywioły.Wszystkie na raz.! Takie coś nie zdażyło się od czasu Rose.!
Gdy weszłam do pokoju, zobaczyłam że Lexi pakuje moje i swoje rzeczy do kartonowych pudeł.
-Co się dzieje.? Wyjeżdżamy.?-spytałam mocno zdziwiona.
-Mniej więcej.Przeprowadzamy się innych pokoji. W tej opuszczonej wieży są dwa wolne pokoje. Poprosiłam dyrkę i Da-Taaam.!-powiedziała i pokazała mi dwa klusze.
-Masz-rzuciłam mi jeden z nich. Przy"przeprowadzce" pomagał nam Jace. Po godzinie byłam już w swoim nowym pokoju.Był piękny.!! Niebiesko-fiołkowe ściany, brązowe meble:szafa,komoda,łóżko,biurko duże okno.Wykąpałam się i poszłam spać.
-Kim jesteś.? Czego ode mnie chcesz.?-spytałam. Wyczuwałam jego emocje. Smutek, zachwyt, pożądanie.Miłość..? Czytałam w nim jak w otwartej księdze..
-Nie bój się mnie Eris. Niedługo się spotkamy. -powiedział głosem miękkim jak jedwab i nim zdążyłam zaprotestować pocałował mnie.
Obudziłam się i spojrzałam na zegarek w telefonie. 2:05. Od kilku dni śni mi się ten sam sen. Jednak tej nocy się zmienił. Wcześniej nie było tego chłopaka. No nic.
Nie mogłam zasnąć więc wzięłam prysznic, umyłam włosy i nałożyłam odżywki. Potem pościeliłam łóżko, posprzątałam cały pokój i sprawdziłam zadania domowe. Wszystkie prace były dobrze odrobione a pokój czysty. Nie chciałam budzić Lexi, więc zaczęłam trenować różne techniki walki. Gdy skończyłam trenować, zobaczyłam na zegarze powieszonym na ścianie że jest 7:10. Za dwadzieścia minut śniadanie.
-Muszę obudzić tego śpiocha-pomyślałam.
Nachyliłam się nad jej łóżkiem. Cały czas powtarzała imię Jace'a. Uśmiechnęłam się pod nosem i powiedziałam do niej zrzucając z jej łóżka kołdrę.: "Wstawaj śpiochuuu.!!!!"
-Co..Co się dzieje..?-spytała przecierając oczy.
-Ubieraj się po spóźnisz się na śniadanie.
-Aha..Ok..Dzięki za "miłą" pobudkę- powiedziała i rzuciła we mnie poduszką.
Złapałam jaśka w locie i oddałam rzut. Trafiłam ją w nos. Zaczęłyśmy się śmiać po czym blondynka poszła do łazienki się przebrać. W między czasie złożyłam jej łóżko i spakowałam jej plecak.
Po piętnastu minutach obie wyszłyśmy z pokoju. Przy czteroosobowym stoliku czekali na nas Jace, Eric i jakaś dziewczyna. Gdy podeszłyśmy bliżej, zobaczyłam że Eric się z nią obściskuje. Nie wiedziałam co ze sobą zrobić. Nie miałam ochoty na nic. Gdy Eric mnie zobaczył zaczął mówić do mnie że to nie tak, że to był tylko taki zakład. Nie uwierzyłam. Zaczęłam szybkim krokiem iść do wyjścia. Lexi zaczęła za mną biec, ale posłałam jej spojrzenie mówiące : "Nie". Zrozumiała. Przy wyjściu gdy się odwróciłam zobaczyłam jeszcze jak moja przyjaciółka daje w twarz mojemu już byłemu chłopakowi i odchodzi do innego stolika, a Jace razem z nią.Do końca śniadania siedziałam w łazience i płakałam. Gdy zadzwonił dzwonek na lekcję, powiedziałam sobie dość. Już więcej nie będę płakać przez tego dupka.! Otarłam łzy i wyszłam z kabiny. Spojrzałam w lusterko. Nie było widać że płakałam, na szczęście.Otworzyłam drzwi i wyszłam z łazienki.
Pierwszą lekcję miałam bronienie się przed strzygami i ich zabijanie. Lekcja minęła mi szybko. Poźniej zajęcia z jazdy konnej. Następna lekcja szybko minęła. Ogrodnictwo. Tą lekcję lubiałam najbardziej. Dziś dostaliśmy po cebulce kwiatów, i mieliśmy znaleźć dla nich dobrą glebę. Mogliśmy chodzić po całym terenie Akademii. Ja jako jedyna wybrałam las.Wzięłam trochę ziemi do doniczki i zasadziłam roślinkę.Gdy dotarłam do szklarnii, zobaczyłam że już wszyscy oddali swoje doniczki i teraz leżą na trawie albo chodzą po ogrodzie. Oddałam swoją doniczkę nauczycielce, pani Lauren Deutrom. Była to moja ulubiona nauczycielka.
-Ciekawa odmiana....Gdzie ją znalazłaś.?-spytała.
-W lesie.
-W lesie.??? A co Cię tam zaciągnęło.?
-Nie wiem..tak jakoś.-odpowiedziałam.
Okazało się że wybrałam najlepszą glebę. Byłam najlepszą uczennicą w klasie.
Na wampirologii, Eic próbował ze mną rozmawiać ale wogóle nie zwracałam na niego uwagi. Niech ma za swoje.! Po wampirologii była historia wampirów. Dziś omawialiśmy największą wojownieczkę wampirów: Rose. Zabiła ona najwięcej strzyg w historii wampirów. Zafascynowała mnie.
Ostatnią lekcją było panowanie nad żywiołami.Każdy miał władzę nad którymś z żywiołów.: Powietrzem, Wodą,Ogniem lub Ziemią. Ja nie mogłam znlaeźć swojego żywiołu. W końcu nauczycielka tego przedmiotu, pani Winber's kazała mi zostać po lekcjach.
-Eris, chciałabym żebyś spróbowała pewnego innego żywiołu.
-Ale, proszę pani są tylko cztery żywioły.
-Ten piąty jest dawno zapomniany. Jest to Duch.
Pani Winber's kazała mi uleczyć chore skrzydło małego,niebieskiego ptaszka. Udało się.! Teraz mały fruwa po całej klasie.Pokazała mi także że jednak mogę kontrolować żywioły.Wszystkie na raz.! Takie coś nie zdażyło się od czasu Rose.!
Gdy weszłam do pokoju, zobaczyłam że Lexi pakuje moje i swoje rzeczy do kartonowych pudeł.
-Co się dzieje.? Wyjeżdżamy.?-spytałam mocno zdziwiona.
-Mniej więcej.Przeprowadzamy się innych pokoji. W tej opuszczonej wieży są dwa wolne pokoje. Poprosiłam dyrkę i Da-Taaam.!-powiedziała i pokazała mi dwa klusze.
-Masz-rzuciłam mi jeden z nich. Przy"przeprowadzce" pomagał nam Jace. Po godzinie byłam już w swoim nowym pokoju.Był piękny.!! Niebiesko-fiołkowe ściany, brązowe meble:szafa,komoda,łóżko,biurko duże okno.Wykąpałam się i poszłam spać.
środa, 21 sierpnia 2013
Rozdział V
Przez dwa miesiące mój każdy dzień wyglądał tak samo. Wstawałam, brałam prysznic ubierałam się , ścieliłam łóżko i razem z Lexi schodziłyśmy na śniadanie. Później były lekcje. Historia wampirów, Wampirologia, Zajęcia z jazdy konnej i ogrodnictwo, panowanie nad żywiołami, a także bronienie się przed strzygami-
Strzygi - nie przebywają w szkole, są wyrzutkami. Najbardziej przypominają "tradycyjne" wampiry, są bardzo silne i szybkie, żywią się krwią, szczególnie upodobały sobie krew morojów i dampirów. Strzygą można jedynie się stać, zmieniają się w nie wampiry i dampiry, które wyssały z ofiary całą krew powodując jej śmierć lub poprzez wypicie krwi strzygi. Podczas przemiany zyskują nieśmiertelność, ale za cenę magii. Zabić je można na trzy sposoby: srebrnym kołkiem przepełnionym magią 4 żywiołów wbitym w serce, poprzez ścięcie głowy lub spalenie, boją się światła.Bardzo lubiłam te zajęcia. Uczyliśmy jak się bronić a także zabijać strzygi. Po lekcjach był obiad, poźniej czas spędzałam z Lexi, Jacem i Ericem na odrabianiu lekcji. Po kolacji zawsze robiliśmy coś we czwórkę. Po tym zawsze dzwoniłam do mamy. Tak minęły mi dwa miesiące szkoły...
Strzygi - nie przebywają w szkole, są wyrzutkami. Najbardziej przypominają "tradycyjne" wampiry, są bardzo silne i szybkie, żywią się krwią, szczególnie upodobały sobie krew morojów i dampirów. Strzygą można jedynie się stać, zmieniają się w nie wampiry i dampiry, które wyssały z ofiary całą krew powodując jej śmierć lub poprzez wypicie krwi strzygi. Podczas przemiany zyskują nieśmiertelność, ale za cenę magii. Zabić je można na trzy sposoby: srebrnym kołkiem przepełnionym magią 4 żywiołów wbitym w serce, poprzez ścięcie głowy lub spalenie, boją się światła.Bardzo lubiłam te zajęcia. Uczyliśmy jak się bronić a także zabijać strzygi. Po lekcjach był obiad, poźniej czas spędzałam z Lexi, Jacem i Ericem na odrabianiu lekcji. Po kolacji zawsze robiliśmy coś we czwórkę. Po tym zawsze dzwoniłam do mamy. Tak minęły mi dwa miesiące szkoły...
środa, 14 sierpnia 2013
Rozdział IV
Dzisiaj razem z Lexi wyjeżdżamy do Akademii.Będę bardzo tęsknić za mamą i moim miastem, słonecznym Papilio. Teraz moim domem ma być chłodna Anglia.
O 8:30 miałyśmy pociąg. Na peronie pożegnałyśmy się z naszymi rodzicami i wsiadłyśmy do pociągu. Jechaliśmy 7 godzin. Gdy wysiadłyśmy czekał na nas powóz.Tak, powóz. Prawdziwy z prawdziwymi końmi. A myślałam że w XXI wieku już takich nie ma. No cóż..
Powozem do Akademii dotarłyśmy w godzinę. Na głównym dziedzińcu przywitała nas dość pulchna, dyrektorka pani Green.
Zwiedziłyśmy całą szkołę i dowiedziałyśmy się że mamy wspólny pokój. Naszymi opiekunami okazali się Eric Hale i Jace Luton. Chłopcy których poznałyśmy tamtej nocy w Muzie.
Poszłyśmy do naszego pokoju i zaczęłyśmy się rozpakowywać gdy nagle ktoś zapukał do drzwi.
W drzwiach stali Eric i Jace.
-Hej-przywitali się obaj
-Cześć-odpowiedziałyśmy
-Idziesz się ze mną przejść..?-spytał Eric.
-Hm... Mogę iść.
Wyszliśmy z pokoju i skierowaliśmy się w stronę ogrodu za szkołą. Padał lekki deszczyk więc nikogo nie było.Usiedliśmy na ławeczce pod małą altanką.Rozmawialiśmy o wszystkim i o niczym. Dowiedziałam się że ma 19 lat i pochodzi tak samo jak ja i moja przyjaciółka ze słonecznych Włoch. Siedzieliśmy jeszcze tak z godzinkę gdy nagle Eric zaczął mnie całować. Podobało mi się to więc oddawałam pocałunki.
-Zostaniesz moją dziewczyną..?-spytał słodkim głosem
-Ale..my ledwo się znamy..-zaczęłam
-Ja się czuję jakbym znał Cię całe życie.-powiedział i zaczął mnie znowu całować.
Pocałunki były długie i namiętne.
Myślałam nad tym co mu odpowiedzieć gdy nagle usłyszałam własny głos.:Tak.
Eric zadowolony, wziął mnie na swoje kolana i mocno przytulił.
-Zobaczysz, razem będzie na dobrze-wyszeptał mi do ucha
Eric odprowadził mnie do pokoju i poszedł do swojego. Nie miał daleko bo było to naprzeciwko.
W pokoju zastałam szczęśliwą i zaróżowioną Lexi.
-Chodzę z Jacem-powiedziała
-Jestem z Ericem- powiedziałam w tym samym czasie co ona
Zaczęłyśmy się śmiać.
Usiadłam na łóżku przyjaciółki. Rozmawiałyśmy o naszych nowych chłopakach, o szkole jak na się tu podoba i o wrażeniach dzisiejszego dnia.
Najpierw wykąpała się Lexi później ja.-Jednak jedna łazienka w pokoju to nie aż tak źle- pomyślałam.
Gdy wyszłam z łazienki, zobaczyłam że moja przyjaciółka już śpi.Zgasiłam światło i sama oddałam się w objęcia Morfeusza
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Tu autorka.:) Mam nadzieję że mój blog się Wam spodobał.:] I miłego czytania.:)
O 8:30 miałyśmy pociąg. Na peronie pożegnałyśmy się z naszymi rodzicami i wsiadłyśmy do pociągu. Jechaliśmy 7 godzin. Gdy wysiadłyśmy czekał na nas powóz.Tak, powóz. Prawdziwy z prawdziwymi końmi. A myślałam że w XXI wieku już takich nie ma. No cóż..
Powozem do Akademii dotarłyśmy w godzinę. Na głównym dziedzińcu przywitała nas dość pulchna, dyrektorka pani Green.
Zwiedziłyśmy całą szkołę i dowiedziałyśmy się że mamy wspólny pokój. Naszymi opiekunami okazali się Eric Hale i Jace Luton. Chłopcy których poznałyśmy tamtej nocy w Muzie.
Poszłyśmy do naszego pokoju i zaczęłyśmy się rozpakowywać gdy nagle ktoś zapukał do drzwi.
W drzwiach stali Eric i Jace.
-Hej-przywitali się obaj
-Cześć-odpowiedziałyśmy
-Idziesz się ze mną przejść..?-spytał Eric.
-Hm... Mogę iść.
Wyszliśmy z pokoju i skierowaliśmy się w stronę ogrodu za szkołą. Padał lekki deszczyk więc nikogo nie było.Usiedliśmy na ławeczce pod małą altanką.Rozmawialiśmy o wszystkim i o niczym. Dowiedziałam się że ma 19 lat i pochodzi tak samo jak ja i moja przyjaciółka ze słonecznych Włoch. Siedzieliśmy jeszcze tak z godzinkę gdy nagle Eric zaczął mnie całować. Podobało mi się to więc oddawałam pocałunki.
-Zostaniesz moją dziewczyną..?-spytał słodkim głosem
-Ale..my ledwo się znamy..-zaczęłam
-Ja się czuję jakbym znał Cię całe życie.-powiedział i zaczął mnie znowu całować.
Pocałunki były długie i namiętne.
Myślałam nad tym co mu odpowiedzieć gdy nagle usłyszałam własny głos.:Tak.
Eric zadowolony, wziął mnie na swoje kolana i mocno przytulił.
-Zobaczysz, razem będzie na dobrze-wyszeptał mi do ucha
Eric odprowadził mnie do pokoju i poszedł do swojego. Nie miał daleko bo było to naprzeciwko.
W pokoju zastałam szczęśliwą i zaróżowioną Lexi.
-Chodzę z Jacem-powiedziała
-Jestem z Ericem- powiedziałam w tym samym czasie co ona
Zaczęłyśmy się śmiać.
Usiadłam na łóżku przyjaciółki. Rozmawiałyśmy o naszych nowych chłopakach, o szkole jak na się tu podoba i o wrażeniach dzisiejszego dnia.
Najpierw wykąpała się Lexi później ja.-Jednak jedna łazienka w pokoju to nie aż tak źle- pomyślałam.
Gdy wyszłam z łazienki, zobaczyłam że moja przyjaciółka już śpi.Zgasiłam światło i sama oddałam się w objęcia Morfeusza
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Tu autorka.:) Mam nadzieję że mój blog się Wam spodobał.:] I miłego czytania.:)
Rozdział III
Obudziłam się z uśmiechem na twarzy. Przez całą noc śniłam tylko o Ericu. Jednak wczorajsze spotkanie nie było najgorszą rzeczą w moim życiu.
Pościeliłam łóżko, wzięłam z szafy bieliznę, białą bokserkę i dżinsowe spodenki. Weszłam do łazienki, odłożyłam ciuchy na taboret, rozebrałam się z piżam i włożyłam je do kosza na brudną bieliznę i weszłam pod gorący strumień wody. Umyłam i spłukałam włosy, potem namydliłam się mydłem, wyszłam z wody i wysuszyłam się.i ubrałam. Wyszłam z łazienki i poszłam zrobić sobie śniadanie.
-Hej-przywitałam się z mamą.
-Hej-odpowiedziała.
-Co na śniadanie..?
-Tosty z nutellą.
-Mniam.
Wzięłam swoje śniadanie, położyłam na stole i zaczęłam jeść.
Gdy skończyłam pałaszować, włożyłam talerz do zmywarki.
-Dziś też idziecie na imprezę..?-spytała mama
-Jeszcze ni..
Nawet nie zdążyłam dokończyć zdania gdy zadzwonił mój telefon.
-Lexi - powiedziałyśmy obie z mamą po czym wybuchnęłyśmy śmiechem.
Gdy spojrzałam na wyświetlacz pojawiło się zdjęcie blondynki, komunikujące że to właśnie ona do mnie dzwoni.
-Heej - powiedziała moja najlepsza przyjaciółka.
-Cześć.
-Co robisz.? Idziemy dziś na imprezę..?
-Skończyłam jeść śniadanie. Możemy iść.-powiedziałam.
-Ok. Wpadnę po ciebie o 18.
-Ok.Pa
-Pa.
Pożegnałyśmy się. Czekając na Lexi przymierzałam moje najlepsze sukienki. W końcu wybrałam błękitną przed kolanko z wyhaftowanymi czarnymi różami na dekolcie. Do tego dobrałam czarne baleriny z niebieskimi kokardami i niebieskie kolczyki róże.
Gdy przyszła blondynka, byłam już gotowa.
Pojechałyśmy do Klubu Angel.
Przez całą imprezę razem z Lexi wypatrywałyśmy Erica j Jace'a ale nigdzie ich nie było.
Po północy wróciłyśmy do swoich domów.
Następne dni minęły mi trochę monotonnie. Budziłam się o 10, jadłam śniadanie potem szykowałam się na imprezę z Lexi. Tak minął mi tydzień.
Pościeliłam łóżko, wzięłam z szafy bieliznę, białą bokserkę i dżinsowe spodenki. Weszłam do łazienki, odłożyłam ciuchy na taboret, rozebrałam się z piżam i włożyłam je do kosza na brudną bieliznę i weszłam pod gorący strumień wody. Umyłam i spłukałam włosy, potem namydliłam się mydłem, wyszłam z wody i wysuszyłam się.i ubrałam. Wyszłam z łazienki i poszłam zrobić sobie śniadanie.
-Hej-przywitałam się z mamą.
-Hej-odpowiedziała.
-Co na śniadanie..?
-Tosty z nutellą.
-Mniam.
Wzięłam swoje śniadanie, położyłam na stole i zaczęłam jeść.
Gdy skończyłam pałaszować, włożyłam talerz do zmywarki.
-Dziś też idziecie na imprezę..?-spytała mama
-Jeszcze ni..
Nawet nie zdążyłam dokończyć zdania gdy zadzwonił mój telefon.
-Lexi - powiedziałyśmy obie z mamą po czym wybuchnęłyśmy śmiechem.
Gdy spojrzałam na wyświetlacz pojawiło się zdjęcie blondynki, komunikujące że to właśnie ona do mnie dzwoni.
-Heej - powiedziała moja najlepsza przyjaciółka.
-Cześć.
-Co robisz.? Idziemy dziś na imprezę..?
-Skończyłam jeść śniadanie. Możemy iść.-powiedziałam.
-Ok. Wpadnę po ciebie o 18.
-Ok.Pa
-Pa.
Pożegnałyśmy się. Czekając na Lexi przymierzałam moje najlepsze sukienki. W końcu wybrałam błękitną przed kolanko z wyhaftowanymi czarnymi różami na dekolcie. Do tego dobrałam czarne baleriny z niebieskimi kokardami i niebieskie kolczyki róże.
Gdy przyszła blondynka, byłam już gotowa.
Pojechałyśmy do Klubu Angel.
Przez całą imprezę razem z Lexi wypatrywałyśmy Erica j Jace'a ale nigdzie ich nie było.
Po północy wróciłyśmy do swoich domów.
Następne dni minęły mi trochę monotonnie. Budziłam się o 10, jadłam śniadanie potem szykowałam się na imprezę z Lexi. Tak minął mi tydzień.
piątek, 9 sierpnia 2013
Od autorki
Kochani, jeśli podoba Wam się mój blog, proszę odwiedzajcie go często ponieważ będę dodawać nowe posty w przeciągu dnia, dwóch, może trzech i pokazujcie, lub przesyłajcie linki z moim blogiem do znajomych.
Dziękuję, Autorka.:)
Dziękuję, Autorka.:)
czwartek, 8 sierpnia 2013
Rozdział II
Obudziłam się rześka i pełna energii. Zobaczyłam na zegarek: 12:05. U mnie normalna pora do wstawania w wakacje. Wzięłam z szafki czystą bieliznę i ciuchy i weszłam do łazienki. Weszłam pod prysznic i odkręciłam wodę. Chłodna woda oblała najpierw moją twarz i włosy a potem resztę ciała. Wytarłam się ręcznikiem i wysuszyłam włosy.Ubrałam ciuchy, zaczesałam włosy w wysokiego kucyka i zrobiłam sobie lekki makijaż. Pościeliłam łóżko, włożyłam piżamy do kosza na brudną bieliznę i zeszłam na dół.Był piątek więc mama była w pracy. Biedna mama. Harowała od 7 rano do 8 wieczorem, żeby zapewnić mi dobre wykształcenie i byt. Wyciągnęłam z szafki miskę, musli i wlałam zimne mleko. Uwielbiam takie śniadanka. Włożyłam miskę do zmywarki i chciałam z powrotem na górę by iść do swojego pokoju gdy nagle zadzwonił telefon. O tej godzinie mogła to być tylko jedna osoba.
-Cześć Lexi- powiedziałam do słuchawki
-Hej Eris
Hm..Znam ten ton.
-Idziemy dziś na imprezę...?-spytała słodko blondynka.
-Nie wiem Lexi....Nie mam się w co ubrać..
-Pożyczę Ci.
-No dobra. To wpadaj.-powiedziałam i się rozłączyłam.
Po minucie Lexi bez pukania weszła do mojego domu. Zawsze tak robiła. Weszła do mojego pokoju i położyła się na łóżku.
-Twoja jest w niebieskiej torbie-powiedziała.
-Znowu kupiłaś nowe sukienki..?
-Hm...Tak. Możesz sukienkę zatrzymać.Na mnie i tak nie wejdzie.
-Dzięki-mruknęłam i wyciągnęłam "darowiznę"
Sukienka była śliczna. Założyłam ją a Lexi stwierdziła że jest stworzona dla mnie. Sama też wyglądała pięknie. To moja sukienka :
Sukienka Lexi:
Oglądałyśmy filmy do póki mama nie przyszła. Gdy usłyszałyśmy trzask zamykanych drzwi wzięłyśmy torebki i w pełni gotowe wyszłyśmy z pokoju.
-Hej mamuś. Idziemy na imprezę.
-Cześć. Gdzie tym razem.?
-Do Muzy- odpowiedziała Lexi.
-Dobrze. Bawcie się dobrze.
-Dzięki-odpowiedziałyśmy zgodnie i wyszłyśmy z domu.
Wcześniej zamówiłyśmy taksówkę, która teraz na nas czekała.Wsiadłyśmy i powiedziałam że jedziemy do Klubu Muza. Jechaliśmy pół godziny. Wysiadłyśmy z samochodu na odchodnym mówiąc kierowcy żeby przyjechał po nas o północy. Weszłyśmy do środka i skierowałyśmy się w stronę baru. Zamówiłyśmy drinki i po minucie już je piłyśmy.Poszłyśmy na parkiet i zaczęłyśmy tańczyć.Po pół godzinie przyłączyli się do mnie i Lexi dwaj przystojni bruneci. Ja tańczyłam z Maksem a Lexi z Willem. Chłopcy wydawali się mili. Po dwóch godzinach Will zaproponował żebyśmy wyszli się przejść.Przy wyjściu, czując na sobie czyjś wzrok odwróciłam się i zobaczyłam przyglądającemu mi się wysokiemu, baardzo przystojnemu blondynowi o przenikliwych niebieskich oczach.Wyszliśmy w dość chłodną noc.Ruszyliśmy w stronę pobliskiego parku. Usiedliśmy na ławkach. Ja z Willem a Lexi z Maksem. Will zaczął mnie całować a Maks moją przyjaciółkę. Nie protestowałam tak samo jak ona, ponieważ było to bardzo przyjemne. Po minucie ktoś oderwał Willa ode mnie,a Maksa od Lexi. Byłyśmy zszokowane gdyż przed nami na miejscu naszych znajomych stało dwóch najbardziej przystojnych chłopaków na ziemi. Byli wampirami. Jednym z nich był ten blondyn który przyglądał mi się w klubie.Drugim był podobny do niego brunet z zielonymi oczami. Chyba byli braćmi.
-Jestem Eric a to mój brat Jace.-przedstawił ich obu blondyn.
-Zobaczymy się niedługo, w Akademii. .-powiedział Jace po czym zbliżył się do mojej przyjaciółki i zaczął ją całować. Lexi z rozszerzonymi oczami nawet nie drgnęła. Zanim zdążyłam zareagować podszedł do mnie Eric i też zaczął mnie całować. Było to najprzyjemniejsze uczucie na świecie. Po minucie obaj zniknęli w wampirzy sposób. Razem z Lexi ruszyłyśmy zdezorientowane w stronę taksówki. Po dotarciu do domu, wykąpałam się, ubrałam w piżamę i myśląc o słodkich ustach Erica, usnęłam.
-Cześć Lexi- powiedziałam do słuchawki
-Hej Eris
Hm..Znam ten ton.
-Idziemy dziś na imprezę...?-spytała słodko blondynka.
-Nie wiem Lexi....Nie mam się w co ubrać..
-Pożyczę Ci.
-No dobra. To wpadaj.-powiedziałam i się rozłączyłam.
Po minucie Lexi bez pukania weszła do mojego domu. Zawsze tak robiła. Weszła do mojego pokoju i położyła się na łóżku.
-Twoja jest w niebieskiej torbie-powiedziała.
-Znowu kupiłaś nowe sukienki..?
-Hm...Tak. Możesz sukienkę zatrzymać.Na mnie i tak nie wejdzie.
-Dzięki-mruknęłam i wyciągnęłam "darowiznę"
Sukienka była śliczna. Założyłam ją a Lexi stwierdziła że jest stworzona dla mnie. Sama też wyglądała pięknie. To moja sukienka :
Sukienka Lexi:
Oglądałyśmy filmy do póki mama nie przyszła. Gdy usłyszałyśmy trzask zamykanych drzwi wzięłyśmy torebki i w pełni gotowe wyszłyśmy z pokoju.
-Hej mamuś. Idziemy na imprezę.
-Cześć. Gdzie tym razem.?
-Do Muzy- odpowiedziała Lexi.
-Dobrze. Bawcie się dobrze.
-Dzięki-odpowiedziałyśmy zgodnie i wyszłyśmy z domu.
Wcześniej zamówiłyśmy taksówkę, która teraz na nas czekała.Wsiadłyśmy i powiedziałam że jedziemy do Klubu Muza. Jechaliśmy pół godziny. Wysiadłyśmy z samochodu na odchodnym mówiąc kierowcy żeby przyjechał po nas o północy. Weszłyśmy do środka i skierowałyśmy się w stronę baru. Zamówiłyśmy drinki i po minucie już je piłyśmy.Poszłyśmy na parkiet i zaczęłyśmy tańczyć.Po pół godzinie przyłączyli się do mnie i Lexi dwaj przystojni bruneci. Ja tańczyłam z Maksem a Lexi z Willem. Chłopcy wydawali się mili. Po dwóch godzinach Will zaproponował żebyśmy wyszli się przejść.Przy wyjściu, czując na sobie czyjś wzrok odwróciłam się i zobaczyłam przyglądającemu mi się wysokiemu, baardzo przystojnemu blondynowi o przenikliwych niebieskich oczach.Wyszliśmy w dość chłodną noc.Ruszyliśmy w stronę pobliskiego parku. Usiedliśmy na ławkach. Ja z Willem a Lexi z Maksem. Will zaczął mnie całować a Maks moją przyjaciółkę. Nie protestowałam tak samo jak ona, ponieważ było to bardzo przyjemne. Po minucie ktoś oderwał Willa ode mnie,a Maksa od Lexi. Byłyśmy zszokowane gdyż przed nami na miejscu naszych znajomych stało dwóch najbardziej przystojnych chłopaków na ziemi. Byli wampirami. Jednym z nich był ten blondyn który przyglądał mi się w klubie.Drugim był podobny do niego brunet z zielonymi oczami. Chyba byli braćmi.
-Jestem Eric a to mój brat Jace.-przedstawił ich obu blondyn.
-Zobaczymy się niedługo, w Akademii. .-powiedział Jace po czym zbliżył się do mojej przyjaciółki i zaczął ją całować. Lexi z rozszerzonymi oczami nawet nie drgnęła. Zanim zdążyłam zareagować podszedł do mnie Eric i też zaczął mnie całować. Było to najprzyjemniejsze uczucie na świecie. Po minucie obaj zniknęli w wampirzy sposób. Razem z Lexi ruszyłyśmy zdezorientowane w stronę taksówki. Po dotarciu do domu, wykąpałam się, ubrałam w piżamę i myśląc o słodkich ustach Erica, usnęłam.
środa, 7 sierpnia 2013
Rozdział I
Cześć.:) Nazywam się Eris Moon, mam 17 lat i mieszkam z moją kochającą
mamą Elenor w miejscowości Papilio we Włoszech. Byłabym normalną
nastolatką gdyby nie to że jestem wampirem. . Mama została zmieniona w wampira w wieku 35 lat. Ja urodziłam się jako wampir.. Moją najlepszą przyjaciółką jest
Lexi.Wampirka .Dziewczyna najbardziej zwariowaną i zabawną osobą jaką
znam.! Znamy się od dziecka. Właśnie obie skończyłyśmy normalne liceum i
za tydzień jedziemy do Akademii dla stworzeń magicznych w Anglii. Tam
osoby takie jak ja i Lexi mogą się czuć sobą. Nie musimy się ukrywać
przed ludźmi tak jak teraz.
Jestem wysoką rudowłosą dziewczyną z czarnymi oczami, żaden wampir dotąd nie miał takich włosów jak ja. W ogóle od dziecka byłam inna, bardziej ludzka. Odczuwam emocje innych czasami bardziej niż swoje.Potrafię także uzdrawiać . Każdy wampir potrafi to ale w niewielkim stopniu. Moja moc jest bardziej rozwinięta niż u innych.
A teraz jeśli chcecie opowiem Wam moją historię.
Ja:
Lexi
Pani Elenor Moon
Jestem wysoką rudowłosą dziewczyną z czarnymi oczami, żaden wampir dotąd nie miał takich włosów jak ja. W ogóle od dziecka byłam inna, bardziej ludzka. Odczuwam emocje innych czasami bardziej niż swoje.Potrafię także uzdrawiać . Każdy wampir potrafi to ale w niewielkim stopniu. Moja moc jest bardziej rozwinięta niż u innych.
A teraz jeśli chcecie opowiem Wam moją historię.
Ja:
Lexi
Pani Elenor Moon
Subskrybuj:
Posty (Atom)





