-Kim jesteś.? Czego ode mnie chcesz.?-spytałam. Wyczuwałam jego emocje. Smutek, zachwyt, pożądanie.Miłość..? Czytałam w nim jak w otwartej księdze..
-Nie bój się mnie Eris. Niedługo się spotkamy. -powiedział głosem miękkim jak jedwab i nim zdążyłam zaprotestować pocałował mnie.
Obudziłam się i spojrzałam na zegarek w telefonie. 2:05. Od kilku dni śni mi się ten sam sen. Jednak tej nocy się zmienił. Wcześniej nie było tego chłopaka. No nic.
Nie mogłam zasnąć więc wzięłam prysznic, umyłam włosy i nałożyłam odżywki. Potem pościeliłam łóżko, posprzątałam cały pokój i sprawdziłam zadania domowe. Wszystkie prace były dobrze odrobione a pokój czysty. Nie chciałam budzić Lexi, więc zaczęłam trenować różne techniki walki. Gdy skończyłam trenować, zobaczyłam na zegarze powieszonym na ścianie że jest 7:10. Za dwadzieścia minut śniadanie.
-Muszę obudzić tego śpiocha-pomyślałam.
Nachyliłam się nad jej łóżkiem. Cały czas powtarzała imię Jace'a. Uśmiechnęłam się pod nosem i powiedziałam do niej zrzucając z jej łóżka kołdrę.: "Wstawaj śpiochuuu.!!!!"
-Co..Co się dzieje..?-spytała przecierając oczy.
-Ubieraj się po spóźnisz się na śniadanie.
-Aha..Ok..Dzięki za "miłą" pobudkę- powiedziała i rzuciła we mnie poduszką.
Złapałam jaśka w locie i oddałam rzut. Trafiłam ją w nos. Zaczęłyśmy się śmiać po czym blondynka poszła do łazienki się przebrać. W między czasie złożyłam jej łóżko i spakowałam jej plecak.
Po piętnastu minutach obie wyszłyśmy z pokoju. Przy czteroosobowym stoliku czekali na nas Jace, Eric i jakaś dziewczyna. Gdy podeszłyśmy bliżej, zobaczyłam że Eric się z nią obściskuje. Nie wiedziałam co ze sobą zrobić. Nie miałam ochoty na nic. Gdy Eric mnie zobaczył zaczął mówić do mnie że to nie tak, że to był tylko taki zakład. Nie uwierzyłam. Zaczęłam szybkim krokiem iść do wyjścia. Lexi zaczęła za mną biec, ale posłałam jej spojrzenie mówiące : "Nie". Zrozumiała. Przy wyjściu gdy się odwróciłam zobaczyłam jeszcze jak moja przyjaciółka daje w twarz mojemu już byłemu chłopakowi i odchodzi do innego stolika, a Jace razem z nią.Do końca śniadania siedziałam w łazience i płakałam. Gdy zadzwonił dzwonek na lekcję, powiedziałam sobie dość. Już więcej nie będę płakać przez tego dupka.! Otarłam łzy i wyszłam z kabiny. Spojrzałam w lusterko. Nie było widać że płakałam, na szczęście.Otworzyłam drzwi i wyszłam z łazienki.
Pierwszą lekcję miałam bronienie się przed strzygami i ich zabijanie. Lekcja minęła mi szybko. Poźniej zajęcia z jazdy konnej. Następna lekcja szybko minęła. Ogrodnictwo. Tą lekcję lubiałam najbardziej. Dziś dostaliśmy po cebulce kwiatów, i mieliśmy znaleźć dla nich dobrą glebę. Mogliśmy chodzić po całym terenie Akademii. Ja jako jedyna wybrałam las.Wzięłam trochę ziemi do doniczki i zasadziłam roślinkę.Gdy dotarłam do szklarnii, zobaczyłam że już wszyscy oddali swoje doniczki i teraz leżą na trawie albo chodzą po ogrodzie. Oddałam swoją doniczkę nauczycielce, pani Lauren Deutrom. Była to moja ulubiona nauczycielka.
-Ciekawa odmiana....Gdzie ją znalazłaś.?-spytała.
-W lesie.
-W lesie.??? A co Cię tam zaciągnęło.?
-Nie wiem..tak jakoś.-odpowiedziałam.
Okazało się że wybrałam najlepszą glebę. Byłam najlepszą uczennicą w klasie.
Na wampirologii, Eic próbował ze mną rozmawiać ale wogóle nie zwracałam na niego uwagi. Niech ma za swoje.! Po wampirologii była historia wampirów. Dziś omawialiśmy największą wojownieczkę wampirów: Rose. Zabiła ona najwięcej strzyg w historii wampirów. Zafascynowała mnie.
Ostatnią lekcją było panowanie nad żywiołami.Każdy miał władzę nad którymś z żywiołów.: Powietrzem, Wodą,Ogniem lub Ziemią. Ja nie mogłam znlaeźć swojego żywiołu. W końcu nauczycielka tego przedmiotu, pani Winber's kazała mi zostać po lekcjach.
-Eris, chciałabym żebyś spróbowała pewnego innego żywiołu.
-Ale, proszę pani są tylko cztery żywioły.
-Ten piąty jest dawno zapomniany. Jest to Duch.
Pani Winber's kazała mi uleczyć chore skrzydło małego,niebieskiego ptaszka. Udało się.! Teraz mały fruwa po całej klasie.Pokazała mi także że jednak mogę kontrolować żywioły.Wszystkie na raz.! Takie coś nie zdażyło się od czasu Rose.!
Gdy weszłam do pokoju, zobaczyłam że Lexi pakuje moje i swoje rzeczy do kartonowych pudeł.
-Co się dzieje.? Wyjeżdżamy.?-spytałam mocno zdziwiona.
-Mniej więcej.Przeprowadzamy się innych pokoji. W tej opuszczonej wieży są dwa wolne pokoje. Poprosiłam dyrkę i Da-Taaam.!-powiedziała i pokazała mi dwa klusze.
-Masz-rzuciłam mi jeden z nich. Przy"przeprowadzce" pomagał nam Jace. Po godzinie byłam już w swoim nowym pokoju.Był piękny.!! Niebiesko-fiołkowe ściany, brązowe meble:szafa,komoda,łóżko,biurko duże okno.Wykąpałam się i poszłam spać.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz