Pamiętaj, że każdy napotkany człowiek czegoś się boi,kogoś kocha i kogoś stracił.

czwartek, 8 sierpnia 2013

Rozdział II

Obudziłam się rześka i pełna energii. Zobaczyłam na zegarek: 12:05. U mnie normalna pora do wstawania w wakacje. Wzięłam z szafki czystą bieliznę i ciuchy i weszłam do łazienki. Weszłam pod prysznic i odkręciłam wodę. Chłodna woda oblała najpierw moją twarz i włosy a potem resztę ciała. Wytarłam się ręcznikiem i wysuszyłam włosy.Ubrałam ciuchy, zaczesałam włosy w wysokiego kucyka i zrobiłam sobie lekki makijaż. Pościeliłam łóżko, włożyłam piżamy do kosza na brudną bieliznę i zeszłam na dół.Był piątek więc mama była w pracy. Biedna mama. Harowała od 7 rano do 8 wieczorem, żeby zapewnić mi dobre wykształcenie i byt. Wyciągnęłam z szafki miskę, musli i wlałam zimne mleko. Uwielbiam takie śniadanka. Włożyłam miskę do zmywarki  i chciałam z powrotem na górę by iść do swojego pokoju gdy nagle zadzwonił telefon. O tej godzinie mogła to być tylko jedna osoba.
-Cześć Lexi- powiedziałam do słuchawki
-Hej Eris
Hm..Znam ten ton.
-Idziemy dziś na imprezę...?-spytała słodko blondynka.
-Nie wiem Lexi....Nie mam się w co ubrać..
-Pożyczę Ci.
-No dobra. To wpadaj.-powiedziałam i się rozłączyłam.
Po minucie Lexi bez pukania weszła do mojego domu. Zawsze tak robiła. Weszła do mojego pokoju i położyła się na łóżku.
-Twoja jest w niebieskiej torbie-powiedziała.
-Znowu kupiłaś nowe sukienki..?
-Hm...Tak. Możesz sukienkę zatrzymać.Na mnie i tak nie wejdzie.
-Dzięki-mruknęłam i wyciągnęłam "darowiznę"
Sukienka była śliczna. Założyłam ją a Lexi stwierdziła że jest stworzona dla mnie. Sama też wyglądała pięknie.       To moja sukienka :
                                                                            Sukienka Lexi:
                                                                                                                    
                                          
Oglądałyśmy filmy do póki mama nie przyszła. Gdy usłyszałyśmy trzask zamykanych drzwi wzięłyśmy torebki i w pełni gotowe wyszłyśmy z pokoju.
-Hej mamuś. Idziemy na imprezę.
-Cześć. Gdzie tym razem.?
-Do Muzy- odpowiedziała Lexi.
-Dobrze. Bawcie się dobrze.
-Dzięki-odpowiedziałyśmy zgodnie i wyszłyśmy z domu.
Wcześniej zamówiłyśmy taksówkę, która teraz na nas czekała.Wsiadłyśmy i powiedziałam że jedziemy do Klubu Muza. Jechaliśmy pół godziny. Wysiadłyśmy z samochodu na odchodnym mówiąc kierowcy  żeby przyjechał po nas o północy. Weszłyśmy do środka i skierowałyśmy się w stronę baru. Zamówiłyśmy drinki i po minucie już je piłyśmy.Poszłyśmy na parkiet i zaczęłyśmy tańczyć.Po pół godzinie przyłączyli się do mnie i Lexi dwaj przystojni bruneci. Ja tańczyłam z Maksem a Lexi z Willem. Chłopcy wydawali się mili. Po dwóch godzinach Will zaproponował żebyśmy wyszli się przejść.Przy wyjściu, czując na sobie czyjś wzrok odwróciłam się i zobaczyłam przyglądającemu mi się wysokiemu, baardzo przystojnemu blondynowi o przenikliwych niebieskich oczach.Wyszliśmy w dość chłodną noc.Ruszyliśmy w stronę pobliskiego parku. Usiedliśmy na ławkach. Ja z Willem a Lexi z Maksem. Will zaczął mnie całować a Maks moją przyjaciółkę. Nie protestowałam tak samo jak ona, ponieważ było to bardzo przyjemne. Po minucie ktoś oderwał Willa ode mnie,a Maksa od Lexi. Byłyśmy zszokowane gdyż przed nami na miejscu naszych znajomych stało dwóch najbardziej przystojnych chłopaków na ziemi. Byli wampirami. Jednym z nich był ten blondyn który przyglądał mi się w klubie.Drugim był podobny do niego brunet z zielonymi oczami. Chyba byli braćmi.
-Jestem Eric a to mój brat Jace.-przedstawił ich obu blondyn.
-Zobaczymy się niedługo, w Akademii. .-powiedział Jace po czym zbliżył się do mojej przyjaciółki i zaczął ją  całować. Lexi z rozszerzonymi oczami nawet nie drgnęła. Zanim zdążyłam zareagować podszedł do mnie Eric i też zaczął mnie całować. Było to najprzyjemniejsze uczucie na świecie. Po minucie obaj zniknęli w wampirzy sposób. Razem z Lexi ruszyłyśmy zdezorientowane w stronę taksówki. Po dotarciu do domu, wykąpałam się, ubrałam w piżamę i myśląc o słodkich ustach Erica, usnęłam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz