Pamiętaj, że każdy napotkany człowiek czegoś się boi,kogoś kocha i kogoś stracił.

czwartek, 21 listopada 2013

Rozdział XXI

Obudziłam się z mocnym kacem. Chociaż przy mamie nie wypiłam za dużo, to później Dominik zdobył całą butelkę wysoko procentowego wina. Upiliśmy się jak nigdy. Przynajmniej ja. Z niechęcią spojrzałam na zegarek. 13:23.??!!! Co jest do cholery.?! Czemu mama mnie nie obudziła.? Wzięłam szybki prysznic, wskoczyłam w dżinsowe spodenki, czarny T-shirt i baleriny. Szybko zbiegłam na dół i zaczęłam szukać mamy. Spokojnie popijała kawę siedząc w kuchni przy stole. Uśmiechnęła się gdy weszłam.
-Cześć kochanie.-powiedziała uśmiechając się promiennie i całując mnie w policzek.
Spojrzałam na nią lekko zdziwiona i zbita z tropu.
-Maaamo. Czemu mnie nie obudziłaś żebym pomogła ci sprzątać.?-zapytałam z lekkim wyrzutem.
-Ponieważ tak słodko spałaś że nie chciałam cię budzić i przyszedł twój kolega, który pomógł mi wszystko posprzątać.-powiedziała wyraźnie podkreślając słowo "kolega".
Westchnęłam ciężko i spytałam zdziwiona:
-Dominik.????
-Tak go ostatnio przedstawiłaś. Aha, no właśnie. Prosił żebyś do niego zadzwoniła.
-Kiedy tu był.?
-Jakieś dwie,trzy godziny temu...
-Mamoooo....!!!
-No co.? Nie chcieliśmy Cię budzić, a teraz marsz na górę i do niego oddzwoń.
Spojrzałam na nią zszokowana ale posłusznie wykonałam rozkaz.
Rzuciłam się na łóżko i spojrzałam na telefon.Raz kozie śmierć. Pomyślałam i wybrałam numer.
-Halo.?- odebrał po dwóch sygnałach.
-Noo cześć. Chyba chciałeś żebym zadzwoniłaa?-zapytałam
-Tak.Musimy się dziś spotkać. To bardzo ważne.-powiedział bardzo poważnie.
-Stało się coś?-spytałam trochę przestraszona.
-Nie martw się. Nic się nie stało. Po prostu coś zrozumiałem.
-Aha.. Hmm....Gdzie i o której.?
-Przyjadę po Ciebie o 20. Może być.?
-Jasne.
-Ok. Dzięki!-powiedział po czym się rozłączył.
Nie no. Teraz to już naprawdę nic nie rozumiem. Mam nadzieję że wszystkiego dowiem się wieczorem.
Kręciłam się po domu nie mając zupełnie celu. Zadzwoniłam do Lexi i sprawdziłam co u nich.Rozmawiałyśmy ponad trzy godziny.! Po tym jak odłożyłam słuchawkę, postanowiłam wziąźć długą kąpiel. Nalałam do wanny olejek lawendowy i waniliowy, i odkręciłam kran. Leżałam w wannie z gorącą wodą, zastanawiając się co takiego chce mi powiedzieć Dominik. Wyszłam z wody, wytarłam się ręcznikiem i wysuszyłam włosy. Zrobiłam z nich lokówką cudne loki i spryskałam lakierem. Weszłam do pokoju i otwarłam szafę.Nie wiedziałam co założyć, a chciałam wyglądać ładnie. Dla niego. Nagle przypomniała mi się tajemnicza torba. Wyciągnęłam ją z pod łóżka i otworzyłam. Szeroko otwarłam oczy i usta. W torbie znajdowały się czarne baleriny z dużymi białymi różami. Biała wprost cudna sukienka z czarnym, opinającym talię pasem i złotą bransoletkę. Założyłam sukienkę, buty i bransoletkę. Okręcałam się przed lustrem i nie mogłam nadziwić. Chyba jeszcze nigdy nie wyglądałam tak...tak..
-Pięknie.-powiedziała mama wchodząc do pokoju.
Spojrzałam na nią. Miała łzy w oczach.Przytuliła mnie mocno.
-Cokolwiek się stanie, pamiętaj kochanie że Cię kocham.-powiedziała.
-Też Cię kocham mamusiu.-powiedziałam i dałam jej całusa w policzek.
-Życzę mu powodzenia..-szepnęła do siebie mama.
Nie zdążyłam zapytać o co jej chodzi, ponieważ w tym samym czasie podjechał samochód.
-Musisz już iść.-powiedziała do mnie mama z dziwnym uśmiechem.
-Ale..ale..
-Baw się dobrze.
Nie wiedząc co począć, wyszłam z domu i skierowałam się w stronę czarnego volkswagena passata.Od strony kierowcy wysiadł Dominik. Zamurowało mnie. Był ubrany w czarny, dopasowany garnitur, opinający mu mięśnie.
-Ślicznie wyglądasz, aniele.-powiedział jakimś takim innym, zmienionym głosem.
-Ty też przystojniaczku.-powiedziałam
Otworzył mi drzwi od strony pasażera. Gdy usiadłam na miejscu, lekko zamknął je za mną. Po chwili siedział tuż koło mnie i odpalał silnik.
-Dokąd jedziemy.?-spytałam zaciekawiona.
-Niespodzianka.-odpowiedział tajemniczo.
Jechaliśmy około pół godziny. Dominik zaparkował pod jakąś restauracją.Weszliśmy do środka.
-Ale tu przecież nikogo nie ma.-zaprotestowałam.
Na samym środku sali stał zastawiony stolik z bukietem róż w wazonie.
-Wiem, ponieważ ten wieczór należy tylko do nas.
Usiadłam na swoim krześle. Myślałam że Dominik zrobi to samo, ale mnie zaskoczył.Ukląkł przede mną i powiedział.:
-Eris Rosemarie  Moon. Wiem że nie znamy się zbyt długo, ale dla mnie to nie ma znaczenia. Od pierwszej chwili, w której Cię zobaczyłem, zakochałem się w Tobie. Każdego dnia żyłem tylko i wyłącznie myślą że Cię zobaczę i  to się liczyło. Nie potrafię zapomnieć sobie Ciebie nawet na minutę. Nawet gdybym chciał. Ale nie chcę. Chcę żyć z Tobą. Chcę widzieć każdego dnia Twoją twarz gdy się obudzę. Czuć twój zapach. Smak twych ust. Eris, zrozum. Kocham Cię. Czy..zostaniesz moją żoną.??



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz