Szałwia, lawenda i trawa cytrynowa. To mnie właśnie obudziło. Zapach był tak przyjemny że zaczerpnęłam mocniej tchu.
-Śpiąca królewna się obudziła.-Ten głos.
Szybko otworzyłam oczy i przypomniałam sobie wczorajszy dzień. No tak. Leżę w przedziale na kanapie. Jestem w pociągu. Zgadnijcie z kim.
-Ile spałam.?-powiedziałam i głośno ziewnęłam.
-Hm.. Jakieś pięć, sześć godzin. -powiedział.
-Jeejku.. Nie pamiętam żebym zasnęła.A poza tym, mogłeś mnie obudzić.-powiedziałam z wyrzutem.
Zrobił tak śmieszną minę, że po prostu nie mogłam się nie roześmiać.
-No dobra, skoro się ze mnie śmiejesz, nie dostaniesz śniadania.-zagroził.
Momentalnie przestałam się śmiać. Już miałam robić przepraszającą minę, gdy głośno zaburczało mi w brzuchu. Zarumieniłam się aż po uszy, a on tylko spojrzał na mnie rozbawionym wzrokiem.
-Może jednak coś dla Ciebie zostało.-powiedział z łobuzerskim uśmiechem.
Dałam mu sójkę w bok. Wyszedł z przedziału. Korzystając z chwili, poszłam do łazienki. Przebrałam się w czyste ciuchy i wróciłam do przedziału, gdzie czekało na mnie śniadanie. Mhmm. Grzanki z szynką, serem polane ketchupem. Mniaaam.
-To dla mnieee..?-spytałam.
-A widzisz tu kogoś innego.?-odpowiedział.Spojrzałam na niego spode łba.
Widząc moje spojrzenie, dodał-Jedz.
-Dziękuję.
Pałaszowałam jedną po drugiej, aż z czterech grzanek, nie został ani okruszek.
-Aa. Właśnie. Bardzo się cieszę, że ze mną jedziesz i w ogóle,ale gdzie będziesz nocował.?-spytałam.
Milczał tak długo, że straciłam nadzieję że się odezwie, gdy wtem przemówił.
-Po pierwsze, będę spać w hotelu, ulicę od Ciebie.Po drugie zostaję razem z Tobą. Aż tak łatwo się mnie nie pozbędziesz.-powiedział i twardo spojrzał mi w oczy.
-Ale..ale.. nie musisz zostawać ze względu na mnie.....-zaczęłam.
-Ale chcę. I nie zmusisz mnie do powrotu bez Ciebie.-powiedział dobitnie.
-Ale ja już tam nie wrócę. Będę się uczyła w ludzkim liceum, będę zwykłą nastolatką. Nie zamierzam z tego zrezygnować. Chcę założyć normalną rodzinę, mieć kochane dzieci i wspaniałego męża. Tylko tyle..Aż tyle.
Chyba chciał coś powiedzieć, ale uniemożliwił mu to gwizd pociągu.
-Co jest.?-spytałam.
-To nasz przystanek.-odpowiedział.
Gdy pociąg stanął, wysiedliśmy z niego. Chciałam wziąźć swoje bagaże, ale on się uparł że nie pozwoli damie nosić ciężkich rzeczy.Nie upierałam się. Wiedziałam że to dla niego nic. Przecież ma nadludzką siłę. Niech sobie zgrywa bohatera. Zadzwoniłam po taksówkę.Przyjechała po 15 minutach. Usiadłam z tyłu , czekając aż mój towarzysz i pan kierowca włożą nasze torby do bagażnika. Panowie w końcu wsiedli do samochodu i ruszyliśmy. Przez całą drogę patrzyłam przez okno. Nawet nie wiedziałam że tak stęskniłam się za widokiem Papilio. Dopiero teraz, gdy ponownie ujrzałam moje rodzinne miasto, to zrozumiałam. Znałam je od małego dziecka. Ze wspomnień wyrwał mnie jego głos.
-Wysiadamy.
Zapłacił za taksówkę i wziął nasze bagaże. Byliśmy pod moim domem. Och. Jaki on jest piękny. Jednopiętrowy, w kolorze błękitnego nieba z wielokolorowym ogródkiem pełnym kwiatów. Zanim zdążyłam otworzyć furtkę, mama we łzach wybiegła z domu.
-Eris, kochanie.-powiedziała i rzuciła mi się na szyję. Mocno przytuliłam ją do siebie, zapominając o całym świecie. Pocałowałam ją lekko w czoło i delikatnie odsunęłam od siebie.W tym momencie dołączył do nas mój kompan.
-Ekhem.. mamo chciałabym Ci przedstawić mojego przyjaciela, Dominika.
-Dzień dobry.-przywitał się Dominik.
-Cześć.-odpowiedziała mama.
-Zostaniesz na kolację.?-spytała jeszcze mama.
-Przykro mi, ale nie mogę. Muszę jeszcze pozałatwiać parę spraw związanych z hotelem.-odpowiedział.
-Och.. W takim razie zapraszamy jutro.
-Dziękuję. Do widzenia. -powiedział.
-Do jutra.-powiedziała mama.
-Cześć Eris.- powiedział do mnie i lekko pocałował w policzek.
-Pa.
Weszłyśmy z mamą do domu. Mama zrobiła kolację, opowiadałyśmy sobie wszystko co nam tylko się przypominało. Oglądałyśmy stare zdjęcia rodzinne. Około godziny 23:43 poszłam się wykąpać. Gdy wyszłam z łazienki, poszłam do swojego pokoju. Rozpakowałam walizki i położyłam się do łóżka. Jejku. Za tydzień, zaczynam naukę w ludzkim liceum. Myśląc o tym, co będę robić jutro, zasnęłam.
-----------------------------------------------------------
Mam nadzieję że się podobało. Dedykuję ten i wszystkie inne rozdziały mojej najlepszej przyjaciółce, Natalii. Bo bez Ciebie nie miałabym chęci do kontynuowania tego bloga. :*
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz